Ratingowe domino

Zespół Doradców Finansowych Xelion
11-12-2009, 16:49

Poniżej publikujemy tygodniowy komentarz Doradców Finansowych Xelion.

"Ratingowe domino

Stany Zjednoczone

Ubiegły tydzień nie był dość bogaty w publikacje danych makroekonomicznych, ale te które ujrzały światło dzienne były całkiem zachęcające. Po raz pierwszy od 13 miesięcy zwiększyły się bowiem stany zapasów hurtowników, mniejszy od prognoz był deficyt handlowy, a sprzedaż detaliczna zaskoczyła in plus. Takie informacje wspierają zapoczątkowany w minionym kwartale wzrost PKB. Z drugiej jednak strony mamy ciągły problem olbrzymiego deficytu budżetowego, o którym dość głośno przypomniały agencje ratingowe. We wtorek Moody’s poinformowała, że ratingi dla USA i Wielkiej Brytanii mogą „testować granice najwyższego ratingu” (AAA). Optymizmem nie pałał również szef Fed Bena Bernanke, który w swoim poniedziałkowym wystąpieniu zaznaczył, iż nie można wykluczyć pojawienia się drugiego uderzenia recesji. Tym samym ukrócone zostały głośne spekulacje o możliwości wystąpienia dość wczesnej podwyżki stóp procentowych, które wzmógł osławiony już raport z amerykańskiego rynku pracy. Zresztą czwartkowe cotygodniowe dane o ilości noworejestrowanych bezrobotnych nieco zawiodły uczestników rynku. Sam rynek akcyjny wykazywał wyraźną chęć dalszego przebywania w kilkutygodniowej konsolidacji i wydaje się, że inwestorzy chcą po prostu „dowieść” tegoroczne wzrosty do końca roku.

Polska

Niestety byki nie dały radę niedźwiedziom. Cały tydzień był zaskoczeniem dla inwestorów - bo przecież miało być tak pięknie, przecież oczekiwano rajdu Świętego Mikołaja. Widać jednak, że główny bohater wolał odwiedzić małe dzieci. Szeroki indeks nie wygląda zbyt ciekawie, a to za sprawą podwójnego szczytu, który został utworzony przez dwa lokalne maksima z 17 listopada i 4 grudnia. Jest to także poziom oporu, który trudno będzie przebić.
W tym momencie rodzi się pytanie, co dalej? Czy to już ta korekta o której coraz częściej się słyszy? Jeżeli tak – to do jakich poziomów zejdziemy? A może powtórzy się sytuacja sprzed roku? Na te wszystkie pytania można znaleźć odpowiedzi w danych ze Stanów Zjednoczonych, które zasypały nas w ostatnim dniu tygodnia. Wtedy to Giełda Warszawska zaczynała powoli myśleć o nadchodzących wolnych dniach, zaś Amerykanie dopiero zaczynali pracę. Prawdę mówiąc najbardziej istotne jest zachowanie EUR/USD po piątkowych danych. Która waluta będzie wiodła prym?

Patrząc na poniższy wykres łatwo zauważyć linię oporu, ale jeżeli dane z Ameryki będą źle odczytane to czeka nas realizacja zysku w najbliższych dniach i to niestety jeszcze przed Świętami. Wtedy powinniśmy zejść do pierwszej linii oporu jakim jest poziom 36260 pkt. ze zniesienia Fibonacciego. Ale ... pocieszający jest jednak fakt, że nie przebiliśmy wzrostowej linii trendu, a także średniej kroczącej z ostatnich 45 sesji. Niestety Money Flow Index (MFI),  który jest wykresem mierzącym wielkość strumieni pieniężnych dopływających jak i wychodzących z rynku, na chwilę obecną znajduje się  na dosyć niskim poziomie – co powinno w małym stopniu cieszyć inwestorów.
A zatem poczekajmy co pokaże nam najbliższy poniedziałek.

Europa Zachodnia

Nienajlepsze wieści z Grecji i Hiszpanii na krótko popsuły nastroje inwestorów na Starym Kontynencie, główne zachodnioeuropejskie indeksy w ujęciu tygodniowym wylądowały na zaledwie lekkich minusach, po raz kolejny powstrzymując się przed większą korektą. Problemy Grecji – notabene przybliżone czytelnikom tydzień temu – przewijały się przez usta analityków od dobrych kilku miesięcy, jednak eskalacja problemu nastąpiła na początku mijającego tygodnia. Kraj trawiony ogromnym deficytem budżetowym i długiem publicznym (odpowiednio 13 proc. PKB oraz ponad 100 proc. PKB) został ukarany przez czołowe agencje ratingowe. S&P zmieniło perspektywę ratingu na „negatywną” (podobna kara spotkała Hiszpanię), natomiast Fitch bez skrupułów obniżył w trybie natychmiastowym wiarygodność Grecji z A- do BBB+. Oczywiście z werbalną odsieczą natychmiast pospieszyły greckie władze, zapewniając o wypłacalności gospodarki i ambitnych planach redukcji deficytu w przyszłym roku. W uspokajającym tonie wypowiadali się też przedstawiciele władz europejskich.
Wydaje się, iż na razie inwestorzy bez większej czkawki przełknęli tą „rybę po grecku”, miejmy nadzieję, że jej ości nie staną nikomu w gardle za kilka tygodni lub miesięcy.  Czas pokaże, jaką wiarygodność w oczach inwestorów będzie miał kraj, który swego czasu – delikatnie rzecz ujmując – mocno „podreperował” swój dług publiczny, aby spełnić kryteria z Maastricht i dostać się do strefy euro. Tematem na oddzielną dyskusję jest ocena trafności decyzji samych agencji ratingowych, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu „okraszały” wysokimi ratingami czołowe instytucje finansowe, uwikłane później po uszy w kryzys sub-prime i wysypujące hurtowo kolejne trupy ze swoich bilansów.
 
Japonia, Chiny, Indie

Inwestorzy wydają się otwierać długie pozycje na jenie. Dane rynkowe wykazywały, niemal historyczne maksima dla długich pozycji w okolicach połowy ubiegłego tygodnia, kiedy jen był wyprzedawany. W ciągu ostatnich kilku tygodni Bank Centralny w Japonii dostarczył dodatkowego wsparcia finansowego, a rząd zaprezentował większy niż oczekiwano budżet. W tym samym czasie, wzrost PKB z trzeciego kwartału został skorygowany do 1,3% z 4,8%. Urzędnicy uznają, że siły deflacyjne zachowają kontrolę nad gospodarką w nadchodzącym roku.
Miniony tydzień był łaskawy dla Chin, mimo że na tablicy wszystkie branże z wyjątkiem sektora finansowego były na czerwono. Wielka Brytania była krajem XIX wieku, Stany Zjednoczone były krajem XX wieku, a Chiny prowdopodobnie będą krajem XXI wieku. Z populacji przekraczającej 1,3 miliardy ludzi i rąk chętnych do pracy Chiny powoli oddalają się od swych "pirackich" stereotypów - słabej produkcji i tanich podróbek. Nadwyżki handlowe i ogromne rezerwy walutowe (około 2,3 bilionów dolarów) oraz wskaźnik długu do PKB na poziomie niższym niż 25%. To najlepsza wizytówka tego kraju, gdy porównamy go do amerykańskich zobowiązań na poziomie około 100%, oraz do Japonii która ma ponad 200%.
Ciekawe informacje dostarczył rynek indyjski, gdzie ceny żywności wciąż rosną. W ciągu dwunastu miesięcy do 28 listopada, indeks cen żywności w Indiach wzrósł o 19,05% z głównymi winowajcami na czele czyli: ziemniakami, cebulą i warzywami. Efekt Giffena, słabe plony w tym roku i spustoszenie w produkcji rolnej miało ogromny wpływ na ceny żywności. Dodatkowo rząd stawia hipotezę wyższej inflacji w przyszłości. Dotychczas wzbrania się jednak przed zaostrzaniem polityki stóp procentowych ze względu na kruchy charakter ożywienia gospodarczego. Jednakże, jeżeli ceny żywności nadal pozostaną relatywnie wysokie, to rząd będzie z pewnością musiał przemyśleć swoją strategię, jeśli nie w tym roku, to w przyszłym. A to wpłynie na ceny obligacji.

Surowce

Kontrakty terminowe na ropę Crude staniały o 6%, natomiast za baryłkę płaci się obecnie 70 dolarów. Głównym pretekstem do przeceny była informacja o stanie zapasów w Stanach Zjednoczonych. Jak podał Departament Energii zapasy ropy spadły, co teoretycznie powinno było podnieś ceny. Jednak ważniejszą informacją dla inwestorów był wzrost zapasów benzyny i paliw destylowanych (w tym oleju opałowego). Był to kolejny dowód na słabość strony popytowej, a pamiętać należy że mamy okres grzewczy i teoretycznie powinniśmy widzieć zwiększone zapotrzebowanie na surowiec. Drugim ważnym czynnikiem mającym wpływ na ceny było gwałtowne umocnienie amerykańskiej waluty do głównych walut świata. Technicznie patrząc na rynek ropy mamy do czynienia z wyjściem dołem z trendu bocznego, co w najbliższej przyszłości powinno powodować zejście cen na niższe rejony.
Ceny miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali odnotowują spadek o 2%, a tona metalu kosztuje 6863 dolary. Podobnie jak w przypadku ropy to zachowanie się dolara kształtowało sentyment na rynku miedzi. W związku z tym, że dolar się umocnił to ceny miedzi uległy korekcie. Analiza techniczna wskazuje, że ceny odbiły się od dolnego ograniczenia trendu wzrostowego, co w najbliższym czasie powinno pomagać zwyżkom. Najbliższe wsparcie dla cen znajduje się na poziomie 8640 dol./t., a opór to pułap 7134 dol./t. (szczyt z 4 grudnia br.). Trend wzrostowy nadal obowiązuje, ale kierunek zmian na rynku będzie nadal wyznaczał amerykański dolar.
Złoto traci na wartości 1%, a za uncję trzeba zapłacić 1137 dolarów. Powód jest ten sam, czyli rosnący w siłę dolar. Wiele wskazuje na to, że po przecenie o 7% od szczytu, korekta na złocie się zakończyła. Wypowiedź Bena Bernanke sugerowała, że nie ma potrzeby zmieniać polityki monetarnej w tych realiach rynkowych (podwyższać stopy procentowe), co powinno nadal kierunkować tani pieniądz w ryzykowne klasy aktywów, w tym również surowce. Przyszły tydzień powinien przynieś kontynuację dotychczasowego trendu i podążanie w stronę cenowego szczytu.

Waluty

Para EUR/USD pod koniec poprzedniego tygodnia wybiła się dołem z kanału wzrostowego, którego dolne ograniczenie przebiega po dołkach z 4 marca oraz 3 i 27 listopada. Od poniedziałku bieżącego tygodnia aprecjacja dolara postępowała i w konsekwencji wyrysowała się największa korekta od blisko pół roku. W środę ruch w dół zatrzymał się w okolicach 1,47. Poziom ten odpowiada wsparciu w postaci kilkudniowej konsolidacji z przełomu października i listopada. Jeśli w najbliższych dniach nie zobaczymy szybkiego ataku ze strony posiadaczy euro to można się spodziewać wyjścia dołem z bieżącego trendu bocznego. Taki obrót sprawy mógłby sugerować zmianę kierunku przynajmniej w średnim terminie – kilku miesięcy. Po piątkowym, jak się okazało fałszywym, wybiciu dołków na parze EUR/PLN w poniedziałek zobaczyliśmy dynamiczny ruch do góry. Deprecjacja złotego kontynuowana była w następnych dniach, aż do środy. W te kilka dni złoty stracił aż około 14 gr do euro, 13 gr do dolara i około 9 gr do franka szwajcarskiego. Sytuacja naszej rodzimej waluty w dalszym ciągu będzie zależała przede wszystkim od kondycji GPW. Jeśli korekta na giełdzie się rozwinie to i złotówka będzie tracić.      


Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie:
Łukasz Bugaj, Zofia Kamińska, Jacek Maleszewski, Paweł Pilzak, Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Tatiana Świderska, Piotr Trzeciak, Kamila Urbańska-Pałac, Jan Żuralski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zespół Doradców Finansowych Xelion

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Ratingowe domino