Rewolucja w prowizjach

Agnieszka Zielińska
12-10-2010, 00:00

Szykuje się rewolucja w pośrednictwie. Czy rezygnacja z prowizji od kupujących ucywilizuje usługi agencji nieruchomości?

Pośrednicy zaczynają pobierać opłaty tylko od jednej strony transakcji

Szykuje się rewolucja w pośrednictwie. Czy rezygnacja z prowizji od kupujących ucywilizuje usługi agencji nieruchomości?

Pomysł, aby nie pobierać opłat od kupujących, pojawił się dwa lata temu. Jego prekursorem była agencja nieruchomości Metrohouse. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. W okresie słabszej koniunktury firma odnotowała spektakularny wzrost transakcji. Dziś inne agencje również decydują się na podobny krok. Nie wszyscy pośrednicy oceniają jednak ten pomysł entuzjastycznie.

Współpraca i rozwój

— Nasz pomysł zwiększa zainteresowanie usługami pośredników, bo zaczynają z nich korzystać kupujący, którzy dotychczas szukali mieszkania na własna rękę — uważa Mariusz Kania, prezes Metrohouse.

Na potwierdzenie przytacza badania SMG/KRC wykonane na zlecenie jego firmy w 2008 r. Wynika z nich, że obecnie średnio tylko 20 proc. transakcji sprzedaży w największych polskich miastach zawiera się przy pomocy pośredników. Blisko 45 proc. nabywców, nie korzysta z ich usług właśnie z powodu konieczności płacenia prowizji.

–Wprowadzenie proponowanego przez nas modelu współpracy z klientem przez wszystkich pośredników będzie skutkować kilkakrotnym wzrostem popytu na ich usługi — podkreśla Mariusz Kania.

Najnowsze dane firmy to potwierdzają.

— W kryzysowym 2009 r. osiągnęliśmy najlepsze wyniki w historii firmy, czyli od roku 2006. W 2008 r. zanotowaliśmy około 200 transakcji, a rok później już 650 — dodaje prezes Metrohouse.

Jego zdaniem korzyści jest więcej. Są to m. in.: uporządkowanie systemu wynagrodzeń pośredników, wzrost zaufania do agencji nieruchomości, a także przygotowanie rynku do upowszechnienia umów na wyłączność, czyli stopniowe cywilizowanie rynku.

Metrohouse nie wyklucza również współpracy z innymi agencjami.

— Nie mamy nic przeciwko temu, aby negocjacje w sprawie oferty znajdującej się w naszej bazie prowadził w imieniu kupującego jego zaufany pośrednik. Wówczas podzielimy się z nim po połowie prowizją od sprzedającego, która wynosi 3 proc. wynegocjowanej ceny — podkreśla prezes Metrohouse.

Model "zero prowizji" promowany przez Metrohouse zaczynają wprowadzać również inne agencje. Na początku maja 2010 r. ruszył program "Kup bez prowizji" firmy Emmerson, który na razie potrwa do końca roku, chociaż firma nie wyklucza jego kontynuacji w przyszłym. Program dotyczy wybranych nieruchomości oznaczonych symbolem "Kup bez prowizji" w województwie mazowieckim, dolnośląskim i pomorskim. Wynagrodzenie za usługę w całości pokrywa strona sprzedająca. Z programu można skorzystać dowolną liczbę razy. Propozycja dotyczy jednak głównie obiektów droższych.

— Kluczowym parametrem kwalifikującym nieruchomość do programu jest jej wartość. Jeśli spełnia określone kryteria cenowe, a także inne decydujące o atrakcyjności, np. ma dobrą lokalizację, możemy sobie pozwolić na obniżenie marży — mówi Waldemar Oleksiak z firmy Emmerson.

Rozwijanie sieci

Według Jerzego Sobańskiego rzecznika prasowego Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników Nieruchomości WSPON, pomysł "zero prowizji" jest dobry, ale jak zwykle gorzej jest z praktyką.

— Zdarza się, że takie oferty są droższe niż tradycyjne. Klient zwabiony atrakcyjną ofertą przekonuje się o tym dopiero wtedy, gdy porówna inne propozycje z rynku — ocenia rzecznik WSPON.

W praktyce, jego zdaniem, sprowadza się to do ukrycia prowizji i przerzucenia jej na sprzedającego.

Na ten zarzut Metrohouse ma jednak gotową odpowiedź. Zdaniem firmy o ostatecznej cenie nieruchomości i tak decyduje kupujący.

Według krytyków tego pomysłu pobieranie wynagrodzenia tylko od jednej strony może doprowadzić również do pogorszenia wyników finansowych agencji.

— To błędne przekonanie. Wraz ze wzrostem ceny nieruchomości wzrosły również prowizje pośredników. Małe rodzinne agencje przeprowadzające kilka transakcji w roku są zgodnie z nowym modelem w stanie obsłużyć co najmniej dwa razy więcej klientów — odpiera zarzuty Mariusz Kania.

Dlatego jego spółka zamierza kontynuować program "zero prowizji". Inne plany to rozwój sieci franczyzowej w całym kraju. W najbliższym czasie zamierza natomiast doprowadzić do fuzji z trójmiejską firmą Partnerzy Nieruchomości. Rok temu obie spółki postanowiły się połączyć. Proces zakończy się pod koniec tego miesiąca. Nowa firma nazywać się będzie Metrohouse Partnerzy. Jej sieć będzie liczyła 42 placówki w 18 miastach, w tym w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i Trójmieście.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Rewolucja w prowizjach