Rozszerzenie inwestycji oraz wzrost kosztów spowodowały wzrost wydatków na modernizację o 800 mln zł.
Grupa Lotos przedstawiła wczoraj strategię rozwoju spółki do roku 2012. Planowane nakłady inwestycyjne w tym okresie mogą wynieść nawet 7,3 mld zł. Najwięcej, bo aż 6,5 mld zł, pochłonie realizacja tzw. programu kompleksowego rozwoju technicznego (PKRT). Ma to zaowocować m.in. wzrostem przerobu ropy naftowej z 4,8 mln ton w 2005 r. do 10 mln. Co ciekawe — w ubiegłorocznym prospekcie emisyjnym określono potrzeby inwestycyjne z tym związane do 2009 r. na 3,2 mld zł. Zakładano też dodatkowe wydatki na poziomie 2,6 mld zł. Teraz kwota wzrosła o 800 mln zł.
— Rozszerzyliśmy zakres inwestycji m.in. o instalację destylacji ropy naftowej i odsiarczania, a od czasu przygotowywania prospektu wzrosły ceny stali oraz usługi — twierdzi Mariusz Machajewski, wiceprezes Grupy Lotos.
To jednak nie wszystko. Lotos chce, by do 2012 r. tylko 60 proc. przerabianej ropy naftowej było kupowane w Rosji. Reszta ma pochodzić z innych źródeł. Przede wszystkim — ze zwiększenia wydobycia ropy z dna Bałtyku przez spółkę Petrobaltic.
— Chcemy, by wydobycie wzrosło z 230 tys. ton w 2005 r. do 1 mln ton w 2012 r. — mówie Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.
Nakłady na ten cel mają wynieść 500 mln zł.
Spółka chce także szukać ropy w innych krajach, m.in. w Kazachstanie. Prezes nie wyklucza współpracy z PKN Orlen. Szczegółów jednak nie ujawnił. Przedstawione nakłady nie obejmują planów związanych z uzyskaniem dostępu do złóż poza Bałtykiem.
Około 300 mln zł ma kosztować rozwój sieci stacji paliw.
Skąd Grupa Lotos weźmie środki na inwestycje?
— Mamy ponad 600 mln zł z ubiegłorocznej emisji akcji. Reszta to kredyty bankowe i działalność operacyjna. Nie przewidujemy natomiast nowej emisji akcji — twierdzi Mariusz Machajewski.
W tym roku akcjonariusze przeznaczyli cały ubiegłoroczny zysk netto (532 mln zł) na inwestycje (zamiast dywidendy.)