Marcin Osiecki
StockWatch.pl
Tylko trzy z jedenastu przeanalizowanych przez StockWatch.pl akcyjnych funduszy inwestycyjnych w ostatnich 10 latach wygrały z indeksem giełdowym. Nie znaczy to, że lokowanie pieniędzy w funduszach nie ma sensu. Owszem, ma, ale nie oczekujmy cudów. Jeśli nasze apetyty są dużo większe, to trzeba rozważyć, czy nie spróbować sił samemu.
Oczekiwania klientów funduszy inwestycyjnych są wysokie, a podkręcają je też niektóre fundusze, prezentując wykresy, w których zdecydowanie biją rynek. W ten sposób same kreują pogląd, że profesjonalni zarządzający powinni bez problemu osiągać świetne rezultaty. Rzeczywistość jest jednak inna. Długoterminowo większość funduszy akcyjnych przegrywa z rynkiem. Powodem takich rezultatów są nie tylko portfele tworzone przez pracujących w TFI doradców inwestycyjnych, ale także ponad dwukrotnie wyższe niż na rozwiniętych rynkach opłaty za zarządzanie aktywami.
Towarzystwa funduszy inwestycyjnych bronią się, twierdząc, że zabezpieczają pieniądze swoich klientów przed nadmiernym ryzykiem. Fundusze mają mniej zyskiwać podczas hossy, ale także mniej tracić, gdy na parkiecie szaleje bessa. Nie zawsze tak jest. Ryzyko inwestycyjne w uniwersalnych funduszach akcji polskich spółek, mierzone odchyleniem standardowym lub współczynnikiem beta, jest tylko nieznacznie niższe od indeksu WIG.
Można znaleźć fundusze, które w długim okresie odniosły zwycięstwo nad rynkiem. Niestety, nie jest ich wiele. Nie ma też żadnej gwarancji, że dobra jakość zarządzania utrzyma się w przyszłości. Większą szansę na przyzwoite i bardziej przewidywalne wyniki inwestycyjne mogą zapewnić pasywnie zarządzane fundusze ETF, w tym pierwszy tego typu instrument ETFW20, który niedawno zadebiutował na GPW.
Ponad 70 proc. funduszy przegrało z indeksem
Przeprowadziliśmy analizę efektywności inwestowania funduszy akcji polskich spółek, które istnieją na rynku od co najmniej 10 lat. Warto tu zaznaczyć, że krótkoterminowo bardzo często możemy znaleźć pokaźną liczbę dobrych funduszy. Z drugiej strony — im dłuższy okres inwestowania, tym trudniej jest zarządzającym nie popełnić znacznego błędu. Dlatego warto przyjrzeć się wynikom w długim terminie. Takie jest zresztą nastawienie klientów, których doradcy finansowi na początku pytają o horyzont inwestycyjny i proponują produkty akcyjne głównie tym, którzy inwestują na lata.
Do analizy wybraliśmy tylko takie instrumenty zbiorowego inwestowania, dla których adekwatnym benchmarkiem jest indeks WIG. Oznacza to, że musiały one inwestować przede wszystkim w największe przedsiębiorstwa z WIG20 oraz także w pewnym, niedużym stopniu w spółki średnie i małe. Walory z indeksu WIG20 stanowią w przybliżeniu 65-70 proc. portfela WIG. Rezultaty funduszy trzeba porównywać jednak z WIG, bo to indeks typu dochodowego, który uwzględnia dochody z dywidend i praw poboru.
W tabeli poniżej przedstawiliśmy wyniki inwestycyjne jedenastu wybranych funduszy w różnych okresach. Najważniejsza z punktu widzenia tej analizy jest 10-letnia stopa zwrotu od 29 września 2000 r. do 1 października 2010 r. Trzy fundusze akcji długoterminowo okazały się lepsze od WIG. To Arka, Legg Mason oraz UniKorona. Najlepszy fundusz (Arka BZ WBK Akcji) osiągnął efektywną roczną stopę zwrotu 11,5 proc., co jest wynikiem lepszym od benchmarku o 1,1 punktu procentowego.
Do naszej analizy przeprowadziliśmy też symulację stopy dochodu, którą uzyskałby pasywny ETF na WIG przy opłacie za zarządzanie 0,5 proc. w skali roku, czyli dość niskiej w porównaniu z tradycyjnymi funduszami. Z tego punktu widzenia pozytywnie można oceniać jeszcze fundusz Skarbiec Akcja, który nie pokonał co prawda indeksu, lecz miał lepszy wynik od hipotetycznego funduszu ETF-WIG. Dość dobry wynik osiągnęli także zarządzający BPH Akcji. Nie odbiega on znacznie w dół od benchmarku.
WIBOR wysoko zawiesił poprzeczkę
Można zrozumieć sytuację, gdy fundusz osiąga gorszy wynik od indeksu. Trudniej zrozumieć, gdy 10-letnia stopa zwrotu funduszu akcyjnego jest gorsza od stopy zwrotu, którą mógł zapewnić WIBOR.
Towarzystwa funduszy inwestycyjnych zazwyczaj jako benchmark w funduszach pieniężnych stosują stopy WIBID, które są nieco niższe. Nie zmienia to jednak oceny zarządzania w wymienionych instrumentach. TFI stosują różne sposoby, by pokazać przewagę nad benchmarkiem. Przede wszystkim jest rzadkością, aby fundusz porównywał swoje wyniki z czystym indeksem. Zazwyczaj jako benchmark stosuje się 80-90 proc. WIG, reszta oparta jest na stopie WIBID lub indeksie papierów dłużnych. Fundusze otwarte tłumaczą taką konstrukcję benchmarku koniecznością utrzymywania pewnej części płynnych środków na ewentualne wypłaty dla inwestorów z tytułu umorzenia jednostek uczestnictwa. Zatem nie mogą inwestować całego kapitału w akcje. Akurat w tym przypadku są to argumenty, które można zaakceptować. Ciekawy jest dobór benchmarku dla funduszu Skarbiec Akcji. Po otwarciu karty tego funduszu, potencjalnym inwestorom ukazuje się wykres, na którym Skarbiec wprost nokautuje benchmark. Punkt odniesienia został oparty na cenowym indeksie WIG20, który nie uwzględnia wypłaconych dywidend. Reinwestowanie dodatkowych dochodów z dywidend (2-3 proc. rocznie) może doprowadzić w ciągu kilkunastu lat do wyników lepszych o ponad 100 proc.
TFI pobierają dwa rodzaje prowizji. Najistotniejsza dla długoterminowego inwestora jest opłata za zarządzanie, która nie jest naliczana bezpośrednio. Fundusze pobierają ją proporcjonalnie do upływu czasu, co obniża wartość jednostki uczestnictwa. Klienci, którzy pobieżnie przyglądają materiały informacyjne, nie wiedzą nawet o istnieniu takiej prowizji. Na rozwiniętych rynkach standardem w przypadku funduszy akcyjnych jest opłata za zarządzanie 1-2 proc. wartości aktywów w skali roku. Prawie wszystkie krajowe TFI pobierają znacznie więcej (4 proc.). Wśród analizowanych funduszy jedynie Legg Mason ma nieco niższą prowizję za zarządzanie (3,5 proc.).
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że opłata mniejsza o 2-2,5 proc. nie powinna prowadzić do wielkich różnic w wynikach. Jednak w skali kilkunastu lat są to spore pieniądze. Na przykład obniżenie prowizji do 1,5 proc. dla funduszu Arka BZ WBK Akcji zwiększyłoby 10-letnią prostą stopę dochodu z niecałych 200 proc. do ponad 270 proc. Te pieniądze zostały w kasie funduszu.
Podczas inwestycji w fundusze warto także zwrócić uwagę na opłaty manipulacyjne. Mogą być one pobierane zarówno podczas nabywania jednostek uczestnictwa, jak i ich umorzenia. W wypadku większości funduszy nie są one już jednak problemem, ponieważ można je ominąć przy wykorzystaniu kanałów teleinformatycznych, nawet bezpośrednio ze strony internetowej danego TFI (np. Legg Mason lub Union Investment). Nie sposób jednak bez opłat manipulacyjnych nabyć jednostki Arki Akcji oraz Pioneer Akcji. Zwłaszcza w przypadku mniejszych kwot, do 5000 zł, prowizja manipulacyjna jest spora (od 3 do 5 proc.). Zatem podsumowując wyniki inwestycyjne oraz opłaty w tabeli obok, prawdziwym zwycięzcą analizy jest Legg Mason Akcji.