Rząd przeciw zaostrzeniu dyrektywy tytoniowej

MZAT
opublikowano: 2013-01-30 18:17

Siła złego na jednego. Minister zdrowia przegrał z kolegami z rządowych ław. Branża tytoniowa się cieszy.

Walki ministrów kończą się podobnie jak walki na podwórku – jednemu trudno wygrać z trzema. W sporze o kształt unijnej dyrektywy tytoniowej (której projekt zakłada m.in. całkowity zakaz stosowania w papierosach dodatków smakowych takich jak mentol, bardzo popularnych na polskim rynku) minister zdrowia przegrał wczoraj z szefami resortów gospodarki, finansów i rolnictwa, którzy uznali unijne zakazy za niekorzystne dla Polski.

Bartosz Arłukowicz, fot. Marek Wiśniewski
Bartosz Arłukowicz, fot. Marek Wiśniewski
None
None

Do momentu zamknięcia tego wydania „PB” nie pojawił się oficjalny komunikat, potwierdzający negatywne stanowisko rządu wobec zmian proponowanych w dyrektywie, informację tę potwierdził jednak w środę po południu Krzysztof Bąk, rzecznik resortu zdrowia.

Nieoficjalnie wiadomo, że rząd sprzeciwił się zakazowi stosowania dodatków smakowych i sprzedawania tzw. slimów (który był popierany przez resort zdrowia), wyraził też negatywne stanowisko wobec proponowanego przez Francję zakazu stosowania cukru przy produkcji papierosów, co eliminowałoby z rynku powszechnie uprawiany w Polsce tytoń Burley. W proteście przeciw zapisom dyrektywy polskie władze nie są osamotnione. W ubiegłym tygodniu unijny projekt został ostro skrytykowany przez czeski parlament. W ostatnich dniach zaś zastrzeżenia wobec niego zgłosiły włoskie władze, uważające dyrektywę za ingerującą zbyt głęboko w krajowe przepisy.

Rozwiązaniom proponowanym w dyrektywie ostro sprzeciwiali się wszyscy, którzy pośrednio lub bezpośrednio zarabiają na handlu papierosami. Według przedstawicieli branży tytoniowej i organizacji handlowców, unijne przepisy szczególnie mocno odbić mogą się na polskiej gospodarce — to tu bowiem pali się proporcjonalnie najwięcej slimów i mentoli (około 38 proc. wszystkich papierosów), które w konsekwencji europejskiego zakazu używania substancji smakowych mają wypaść z obiegu. Kreślone przez nich czarne scenariusze efektów dyrektywy mówią nawet o likwidacji części polskich upraw tytoniu (zatrudniających 60 tys. osób), problemach drobnych sklepikarzy i stratach dla gospodarki sięgających 9 mld zł rocznie.

Z kolei organizacje prozdrowotne jeszcze we wtorek apelowały do Donalda Tuska, by „zdecydowanie poparł zapisy dyrektywy w trosce o dobro publiczne kraju".

„Oczekujemy, że jako (…) Premier RP poprze Pan projekt Unijnej Dyrektywy Tytoniowej i udowodni, że interes publiczny jest ważniejszy niż zysk ekonomiczny branży tytoniowej, której produkty konsumowane zgodnie z przeznaczeniem prowadzą do chorób, cierpienia i śmierci naszych obywateli" - apelowały Stowarzyszenie Manko i Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych.