Sam split kursu nie wzrusza

Kamil Zatoński
24-12-2007, 00:00

Zarządy spółek łączą go więc z tanią emisją. To działa, ale na krótko

Rok 2006 na GPW stał pod znakiem emisji „tanich” akcji z prawem poboru. W dniu jego ustalenia kursy bez logicznego uzasadnienia wzrastały nawet o kilkaset procent. Przy stale rosnącym rynku na takich emisjach można było zarobić krocie, o czym przekonali się m.in. akcjonariusze Ponaru Wadowice czy BBI Development. W tym roku podobny trik nie zawsze działał, a zdarzało się — jak choćby w przypadku Krosna — że po odjęciu prawa poboru kurs nawet spadał.

Zarządy kilku giełdowych firm poszły więc krok dalej w artystycznym kreowaniu wartości rynkowej firmy. Emisję z prawem poboru poprzedzały splitem, by nałożenie tych dwóch mechanizmów dało impuls do silnych wzrostów. Prekursorem był tu Bioton, który oprócz gigantycznej emisji z PP podzielił wcześniej wartość nominalną akcji przez pięć. Skutek był zgodny z zamierzeniami. Kapitalizacja firmy szybko pęczniała, by osiągnąć ponad 6 mld zł. Dziś to niespełna 2,5 mld zł, a do waloru przylgnęła etykietka spekulacyjnego. To kara dla zarządu i ostrzeżenie dla inwestorów, którzy zachęcani groszowymi emisjami pompują wyceny firm, odrywając je od fundamentów. Ostatecznie zarabiają na tym tylko ci, którzy inwestycję traktują krótkoterminowo.

Dobrym przykładem jest poznański PC Guard. Na początku roku przeprowadził split w stosunku 1 do 100. Od dnia jego uchwalenia do przeprowadzenia kurs skoczył o jedną trzecią, choć akurat na pierwszej sesji po splicie obniżył się o 17 proc. W czerwcu, kiedy odjęto prawo poboru nowej emisji (1 mld akcji), kurs zamiast spaść do 17 groszy, wzrósł do 40 groszy. Na kolejnych sesjach skoczył jeszcze o blisko 50 proc. Później było już tylko gorzej. Najpierw wejście do notowań praw poboru, następnie praw do akcji nowej emisji (1 mld sztuk), a wreszcie — asymilacja wespół z kiepską koniunkturą na giełdzie zepchnęły kurs do 12-13 groszy. Kapitalizacja firmy to obecnie 130-140 mln zł, a więc nawet mniej niż tuż przed odjęciem prawa poboru. Ci, którzy kupili wówczas akcje, dziś liczą straty, potęgowane długim okresem przetrzymywania kapitału w znajdujących się poza obrotem prawach poboru.

Historia notowań PC Guard powinna być ostrzeżeniem zwłaszcza dla tych inwestorów, którzy podłączają się do owczego, spekulacyjnego pędu. Dariusz Grześkowiak, prezes, przyznawał, że do firmy dzwoniło wielu zdezorientowanych graczy, którzy nie rozumieli mechanizmu emisji akcji z prawem poboru. Wkrótce w ślady poznaniaków pójdą Mewa i Elkop. Pierwsza firma dokonała podziału akcji w stosunku 1 do 20 na sesji 21 listopada, a na początku grudnia o splicie (1:10) i emisji z prawem poboru (a także drugiej — z jego wyłączeniem) zdecydowali akcjonariusze Elkopu. Co ciekawe, split wcale nie zwiększył płynności walorów obu podmiotów, choć taki jest przecież jego podstawowy cel. W przypadku Mewy średni wolumen przez trzy miesiące poprzedzające split był o 10 proc. wyższy niż na sesjach bezpośrednio po operacji. Dla papierów chorzowskiej firmy trzymiesięczna średnia to 277 tys. akcji. To sporo, bo blisko 9 proc. kapitału zakładowego.

Na razie nie dojdzie do „megaoferty” Fonu, bo akcjonariusze zdecydowali kilka dni temu o uchyleniu poprzednich uchwał, mówiących o dwóch emisjach — uwaga — w sumie 8,5 mld walorów. Powód to prawdopodobnie brak szans na akceptację prospektu emisyjnego przez Komisję Nadzoru Finansowego. Split zgody nadzoru nie wymaga, więc zarząd już dwukrotnie w tym roku dzielił wartość nominalną akcji — najpierw przez pięć, a niedawno przez dziesięć.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sam split kursu nie wzrusza