Samorządowa stawka

Janusz Lewandowski
opublikowano: 10-11-2006, 00:00

Polityka dopadła samorząd, jak nigdy dotąd. Zatem stawka w niedzielnych wyborach jest poważniejsza niż kiedykolwiek. Czy samorząd terytorialny w Polsce ocali swoją istotę lokalnego samostanowienia? Czy też stanie się kolejnym łupem w kampanii „odzyskiwania” sfery publicznej, kawałek po kawałku?

Najbliższe rozstrzygnięcie ma kolosalne znaczenie dla samorządowej ekonomii, naznaczonej w nowej kadencji przez europejską szansę. Ponad 60 mld euro do podziału, w ramach polityki regionalnej, czyni z jednostek samorządu inwestora do potęgi. Jest to zasłużona premia za trudy transformacji, która wprowadziła III Rzeczpospolitą do europejskiej wspólnoty. Niewielka w tym zasługa obecnej koalicji. Dosadniej mówiąc, samorządy otrzymują szansę, gdyż kraj nie posłuchał Giertycha i Leppera, którzy usiłowali nas zostawić za unijną bramą. Ci sami politycy chcą być teraz dobrym wujem za unijne pieniądze.

Co gorsza, oprócz marchewki szykuje się także kij. Niepokojąco brzmiały hasła kampanii samorządowej, jako kolejnej odsłony walki z „układem”. A co się stanie, gdy po 12 listopada układ się utrzyma — z woli wyborców? Czy niełaska przełoży się na finanse, krajowe i wspólnotowe? Czy unijne fundusze, prezentowane chętnie jako dar rządu (co jest nieporozumieniem) mogą być narzędziem szantażu? Środowiska lokalne, uszczęśliwione znienacka nową ordynacją wyborczą, mają obawy. Znaczy — samorząd czuje się mniej samorządny, mimo zasilenia z Brukseli.

Janusz Lewandowski, europoseł PO

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Samorządowa stawka