Sfinks ma perspektywy

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 01-06-2006, 00:00

Mityczny sfinks był wyjątkowo niesympatyczny, z przyjemnością gnębił zagadkami strudzonych wędrowców. Chciałoby się rzec: ten typ tak ma. Minęło wiele lat i zwierzę to staje się synonimem gościnności: sieć prowadzonych przez firmę Sfinks łatwo dostępnych lokali z popularnym i niedrogim jedzeniem wchodzi na giełdę. To oferta dla inwestorów doceniających spółki z jasną strategią rozwoju, nastawione na długoterminowe budowanie wartości dla akcjonariuszy.

Dziś kończą się zapisy w ofercie publicznej Sfinksa. Widełki ustalone zostały na poziomie 23-28 zł. Prognozowana wartość P/E na koniec bieżącego roku wynosi 18,1 dla dolnego przedziału i 22 dla maksymalnego poziomu cenowego. Tymczasem wartość tego wskaźnika dla Amrestu wynosi 17,8. Cena przy dolnym poziomie widełek byłaby bardzo dobrą wiadomością dla inwestorów giełdowych. Wydaje się jednak, że akcje Sfinksa mogą być notowane z premią za oczekiwany dalszy dynamiczny rozwój (planowane podwojenie liczby lokali) i stosunkowo wysoką rentowność działalności. Ponadto ostatnio spółka przejęła Chłopskie Jadło, sieć działającą w najwyższym segmencie rynku. Emitent nie zapłaci za to przejęcie, gdyż sieć będzie spłacać zaciągnięty kredyt na przejęcie ze środków wypracowywanych ze swojej działalności.

Trudno nie dostrzec międzynarodowego potencjału Sfinksa. Choć zarząd uważa, że wciąż ma dużo do zrobienia na rynku polskim, wydaje się, że w pewnym momencie poszuka szansy w sprzedaży franczyzy w innych krajach naszego regionu. Mają one nie gorsze walory niż rynek polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu