Singel - zapomniany klient

Izabela Tadra
opublikowano: 27-01-2009, 00:00

Kilkumilionowej grupy zamożnych klientów nie można ignorować. Deweloperzy coraz przychylniej patrzą więc na singli.

Osoby samotne przypomniały o sobie bankom i deweloperom

Kilkumilionowej grupy zamożnych klientów nie można ignorować. Deweloperzy coraz przychylniej patrzą więc na singli.

Kiedy mój przyjaciel dowiedział się, że wpisywana w przeglądarkę fraza "inteligentny przystojny facet po trzydziestce bez długów" nie daje żadnego odnośnika, niezwłocznie dodał taki rekord do swojej strony internetowej. To samo zrobiła grupa singli zniecierpliwiona i rozeźlona brakiem atrakcyjnej oferty mieszkaniowej. Choć projekt "Mieszkania dla singli" prowadzony przez Pierwszy Nierandkowy Portal dla Singli www.polowki.pl (domena klubu Połówki Pomarańczy, zrzeszającego singli) pełną parą działa dopiero od kilku tygodni, to już ma niezłe rezultaty.

Singel kontra bank

Zanim singel kupi mieszkanie, musi postarać się o kredyt. Nie jest to wcale łatwe, bo choć z tym mianem kojarzą się głównie osoby dobrze wykształcone, o obiecującej karierze i pokaźnych zarobkach, w dodatku niemające żadnych zobowiązań i utrzymujące wyłącznie siebie, to są często dyskryminowane przez banki.

— Nie jest to regułą, ale często się zdarza, że singel zwracający się o pożyczkę jest albo odsyłany z kwitkiem, albo otrzymuje mało atrakcyjną pod względem warunków propozycję. Zwracaliśmy się do wielu dużych banków o wyjaśnienie przyczyn tej sytuacji i niestety, wiele z nich otwarcie przyznawało, iż osoby samotne nie są dla nich pożądanym klientem. Postrzegają nas jako ludzi nieprzewidywalnych, takich, którzy w jednej chwili mogą rzucić wszystko i wyjechać na drugi koniec świata. Przeszkadza im też to, że wielu singli to przedstawiciele wolnych zawodów i wolni strzelcy. Dlatego niechętnie dają im kredyty na mieszkanie. A szkoda, bo zapominają, że lokal jest często jedyną rzeczą, którą singel ma i chce mieć na własność, przez co jeszcze bardziej pieczołowicie spłaca kredyt — mówi Katarzyna Adamowicz, szefowa portalu Polowki.pl i koordynatorka projektu "Mieszkania dla singli".

Sama uważa te obawy za zupełnie nieuzasadnione, gdyż polscy single znacznie różnią się od tych znanych z hollywoodzkich produkcji i raczej nie powinni powielać amerykańskiego schematu i unikać płacenia zobowiązań. Przyznaje też, że tak jak próba uzyskania wyjaśnień od banków nie napawa optymizmem, tak eksperyment, w którym wzięli udział członkowie stowarzyszenia, nieco bardziej podnosi na duchu. Tak jak w teorii banki niechętnie widzą samotnych wśród swoich klientów, tak w praktyce okazują się nieco bardziej im przyjazne i przymykają oko na ich stan cywilny. Zwłaszcza że samotni są gotowi brać duże kredyty na drogie mieszkania.

Loft zamiast kawalerki

Jeszcze do niedawna single nazywani byli starymi pannami i starymi kawalera- mi, i — jeśli nie mieszkali z rodzicami — to gnieździli się w klaustrofobicznych klitkach z aneksami kuchennymi. Dziś wymagania żyjących w pojedynkę zmieniły się. W przeciwieństwie do ofert deweloperów.

— Mieszkanie dla singla powinno być relatywnie tanie. Po pierwsze, wynika to z jego zmniejszonej siły nabywczej. Kiedy łączy się siły jest dużo łatwiej spłacać kredyt i tym samym można sobie pozwolić na zakup większej powierzchni. Miesz- kanie tanie to lokal albo o małych gabarytach, albo o mniej korzystnej lokalizacji. Zauważyliśmy, że kiedyś kawalerka mogła mieć nawet 16-20 mkw. Dzisiaj oczekiwania są nieco większe i nawet dla singla to za mało. Mieszkanie to również otoczenie. Można przyjąć, że w kompleksie dla żyjących w pojedynkę powinna się znaleźć część rekreacyjna typu fitness, czy basen, nie zapominając również o części handlowo-usługowej — mówi Maksymilian Pawłowski, szef działu marketingu i komunikacji w DTZ.

Według Katarzyny Adamowicz najbardziej pożądane mieszkanie dla wielkomiejskiego singla ma co najmniej 50 mkw. i należy go szukać raczej wśród apartamentów i loftów, niż mieszkań o niższym standardzie. W końcu, jak przypomina, singel lubi snobizm, ale też myśli o swojej przyszłości i tym, że kiedyś może założyć rodzinę. Póki jednak jest sam, w swoim mieszkaniu chce mieć dużą garderobę i szafy, miejsce, gdzie może ustawić kino domowe i duży telewizor. Chętniej wybierze łazienkę z natryskiem niż wanną, ale bez bólu zrezygnuje z dużej kuchni na rzecz takiej połączonej z salonem.

Transakcja wiązana

Choć program "Mieszkania dla singli" dopiero startuje, to jego pomysłodawcy szczycą się tym, że nawiązali już kontakt z ponad 160 deweloperami z 10 największych miast w kraju.

— Odzew na nasz pomysł jest fantastyczny. To dobrze, że deweloperom otworzyły się oczy i chcą budować dla singli. Dotychczas tylko jedna firma odmówiła współpracy, przyznając, że w tej chwili nie stać jej na dodatkowe działania. Ale ci, którzy już się zdecydowali, sami wychodzą z dodatkowymi inicjatywami — przyznaje Katarzyna Adamowicz.

Jako jedna z pierwszych do współpracy zaangażowała się spółka Green Development, budująca Lofty de Girarda.

— Single to dla nas dobry i przyszłościowy target. Badania pokazują, że odsetek młodych ludzi, którzy decydują się na życie w pojedynkę i jednocześnie zakup mieszkania, rośnie. Lofty są specyficznym produktem i akurat ta grupa społeczna jest nimi bardzo zainteresowana, chociażby ze względu na niezwykły klimat i możliwość dowolnej adaptacji wnętrza. Współpraca z Połówkami Pomarańczy, która trwa już pół roku, daje nam kontakt z bardzo ciekawym środowiskiem i dużą grupą potencjalnych klientów. Dotychczas to aż 40 proc. nabywców naszych loftów — mówi Zygmunt Stępiński, dyrektor generalny Green Development.

Izabela Tadra

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu