Michał Skipietrow, prezes i współwłaściciel Mostostalu Export, przyznaje, że jego największym błędem były zbyt duże inwestycje deweloperskie. Do końca swojej kadencji chce wyprowadzić spółkę na prostą. Potem odejdzie.
Mostostal Export (ME), niegdyś blue chip warszawskiej giełdy, dzisiaj balansuje na krawędzi utraty płynności finansowej. Coraz częściej wymienia się budowlano-deweloperską firmę Michała Skipietrowa jako kandydata do upadłości.
— Nie jesteśmy odizolowaną wyspą, która może funkcjonować w oderwaniu od reszty gospodarki. Gołym okiem widać, jaki jest stan polskiej gospodarki, a budownictwo jest sektorem bardzo silnie z nią skorelowanym — mówi Michał Skipietrow.
Uważa jednak, że zła kondycja finansowa spółki nie jest wyłącznie wynikiem czynników zewnętrznych.
— Trzy lata temu sytuacja była inna, potem okazało się, że błędem było nadmierne inwestowanie w projekty deweloperskie. Można też było poszukać oparcia w silnym inwestorze branżowym — przyznaje Michał Skipietrow.
Prezes dodaje, że Mostostal był i jest otwarty na propozycje ze strony takiego inwestora.
Prezes ME podkreśla, że jego ostatnim zadaniem w zarządzie, którego kadencja upływa w czerwcu przyszłego roku, będzie naprawienie finansów i odzyskanie rentowności.
— Uważam, że to realny cel. Nie zamierzam kandydować do następnego zarządu Mostostalu Export — zapowiada prezes.
Powrót do dodatniego wyniku finansowego nie będzie jednak prosty. W 2002 roku skonsolidowana strata netto grupy ME wyniosła 80,7 mln zł. Było to o 40 proc. więcej niż w 2001 r., kiedy strata sięgnęła 57,7 mln zł.
— Po pierwszym kwartale mamy portfel zamówień na 380 mln zł. Dzięki znacznej redukcji cen sprzedaliśmy też 81 mieszkań za 15 mln zł. Jeśli utrzyma się taki trend, to na koniec Mostostal będzie na plusie — przewiduje Michał Skipietrow.
Przychody grupy sięgną 700 mln zł.
Wychodzenie ME na prostą opiera się na dwóch założeniach — obniżaniu kosztów stałych i odzyskiwaniu środków zaangażowanych w projekty deweloperskie.
— W inwestycjach deweloperskich mamy teraz zamrożone 280 mln zł. Od szybkości ich sprzedaży zależy pozbycie się kłopotów finansowych — twierdzi prezes.
Równie ważna dla ratowania finansów spółki ma być sprzedaż zbędnego majątku i udziałów w spółkach pozabudowlanych.
— Sprzedaż niepotrzebnego majątku powinna przynieść w ciągu najbliższych dwóch lat ponad 35 mln zł. Natomiast koszty stałe są już pod kontrolą — zapewnia Michał Skipietrow.
W 2002 roku koszty ogólne zarządu grupy wyniosły ponad 80 mln zł, na ten rok planuje się ich redukcję o 16 mln zł.