Sklepy stawiają opór

Wiktor Szczepaniak, ML
14-03-2008, 00:00

Eurocasha, Emperię i Bomi czeka mozolna walka o zdobycie nowych sklepów. Tempo rozwoju sieci franczyzowych spadło o połowę.

Giełdowym spółkom coraz trudniej łowić w sieć franczyzową

Eurocasha, Emperię i Bomi czeka mozolna walka o zdobycie nowych sklepów. Tempo rozwoju sieci franczyzowych spadło o połowę.

Rynek handlowy w Polsce, rozgrzany do czerwoności przez fuzje, przejęcia i wojny cenowe, stał się ostatnio areną walki firm handlowych także o przyciągnięcie jak największej liczby działających dziś niezależnie sklepów spożywczych. Ich liczbę szacuje się na grubo ponad 80 tys. Prym w rywalizacji o takie sklepy, za pomocą różnych sieci franczyzowych (patrz wykres), wiodą giełdowe firmy Eurocash oraz Emperia. Do tej gry włączy się wkrótce, dzięki przejęciu firmy Rabat Pomorze, także giełdowe Bomi. Okazuje się jednak, że mimo iż firmy handlowe dwoją się i troją w staraniach o nowe sklepy, to tempo rozwoju sieci franczyzowych w sektorze handlu spożywczego mocno zwolniło.

Paradoksy rynkowe

Z najnowszego raportu poświęconego rynkowi franczyzy w handlu FMCG (dóbr szybko zbywalnych), opracowanego przez Akademię Rozwoju Systemów Sieciowych (ARSS), wynika, że od kwietnia 2007 r. do lutego 2008 r. wzrost liczby sklepów w sieciach franczyzowych spadł do 7,5 proc., wobec 15 proc. w latach poprzednich.

— W badanym przez nas okresie liczba nowych sklepów franczyzowych, które zostały uruchomione przez wszystkie sieci działające w branży, wyniosła 1178, podczas gdy rok wcześniej sięgnęła 2 tysięcy — mówi Adam Wroczyński z ARSS.

Jego zdaniem, bez atrakcyjnej oferty franczyzowej, popartej silną pozycją rynkową, rozwiązaniami handlowymi i logistycznymi pozyskiwanie nowych partnerów będzie długofalowym i mozolnym procesem.

— Franczyzodawcy muszą zapewnić biorcom licencji coś więcej niż sprawdzone logo i towar — mówi Adam Wroczyński.

Problemy z rozwojem franczyzy mogą się jednak okazać przejściowe. Jako powód spadku dynamiki rozwoju sieci franczyzowych eksperci wskazują bowiem ogromne zaangażowanie i wysiłek zarządów firm handlowych w fuzje i przejęcia. Wszyscy wiedzą, że firmy prześcigają się dziś ze sobą w przejęciach, prowadząc rozmowy w całej Polsce, na wielu frontach jednocześnie.

— Więksi operatorzy zajmują się fuzjami i połączeniami i większość pieniędzy przeznaczają na ujednolicanie posiadanych konceptów, a nie na pozyskiwanie franczyzobiorców — mówi Adam Wroczyński.

— Rosną też wymagania franczyzodawców wobec pojedynczych sklepów. Skończyły się czasy, kiedy przejmowano wszystkie dostępne placówki. Selekcja jest dziś silniejsza — dodaje Łukasz Chady z grupy Eurocash, odpowiedzialny za rozwój sieci ABC.

Franczyza to przyszłość

Eksperci są jednak pewni, że rozwój franczyzy znowu przyspieszy. Powód? Jest korzystna dla obu stron, a dla wielu niezależnych sklepów to jedyny sposób na przetrwanie.

— Systemy franczyzowe w tej branży nadal są popularne, jednak największe koncerny działające w Polsce, m.in. Carrefour, Tesco i Auchan, dopiero przygotowują się do rozwoju w tym systemie. Dlatego spodziewam się znacznego wzrostu dynamiki rozwoju sklepów w tym systemie w ciągu najbliższych dwóch lat. Ostatnie spadki dynamiki są wynikiem silnej konsolidacji branży — mówi Sławomir Miłow, prezes Polskiej Organizacji Franczyzodawców.

Wiktor Szczepaniak, ML

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak, ML

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sklepy stawiają opór