Śmieciowa rewolucja namiesza na rynku

Anna Pronińska
opublikowano: 21-10-2011, 00:00

Zmiana prawa pozytywnie przełoży się na wyniki firm recyklingowych. Czeka je jednak konsolidacja.

Za ponad dwa miesiące wejdzie w życie tzw. ustawa śmieciowa, czyli nowela ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która przewiduje m.in. przejęcie przez gminy obowiązku gospodarowania odpadami. Dla ich mieszkańców oznacza nakaz segregacji śmieci, a dla firm recyklingowych — większy strumień surowca, a zatem możliwość większych zysków. — Jestem zwolennikiem ustawy, bo mieszkańcy będą zmuszeni do segregacji i skończy się świadome niepłacenie podatków [właściciele nieruchomości będą uiszczać gminie opłatę za gospodarowanie odpadami — red.]. W konsekwencji gwałtownie zwiększy się strumień surowców wtórnych — uważa Adam Krynicki, prezes giełdowej firmy Krynicki Recykling, która sprzedaje uzdatnioną stłuczkę szkła oraz dokumenty potwierdzające recykling (DPR). — Zakładamy, że faktycznie strumień odpadów będzie większy, ale za tym musi iść jakość zbieranego surowca. W przypadku szkła powinno ono trafiać do firm recyklingowych już posegregowane. Jeśli tak nie będzie, automatycznie będą nam rosły koszty — dodaje Zygmunt Lula, prezes Recykling Centrum, zajmującej się pozyskiwaniem i przetwarzaniemstłuczki szkła opakowaniowego.

Mali bez szans

Jego zdaniem, nowa ustawa ma też pewne minusy. — Teraz to gminy będą wybierać w przetargach firmy do odbioru odpadów. W efekcie małe rodzinne przedsiębiorstwa mogą mieć problemy z wygrywaniem postępowań i może dojść do ich przejęcia przez większe firmy — uważa Zygmunt Lula. Adam Krynicki jest przekonany, że rynek recyklingu czeka konsolidacja. — Dziś działa w Polsce sześć- -siedem większych firm uzdatniających szkło opakowaniowe. Wkrótce zostaną trzy-cztery największe. Reszta nie będzie w stanie się utrzymać, m.in. przez wymogi unijne dotyczące stopnia recyklingu i norm jakościowych — mówi prezes Krynicki Recykling. Spółka też chce być konsolidatorem branży. W planach ma dwie akwizycje. Rozmowy mogą zostać sfinalizowane w pierwszym półroczu 2012 r.

Czas inwestycji

Do rewolucji śmieciowej spółka przygotowuje się także, powiększając moce produkcyjne. Dwa miesiące temu rozpoczęła budowę sortowni i centrum badawczo-rozwojowego za łącznie 50 mln zł (inwestycję finansuje z dotacji unijnych, własnych pieniędzy i kredytów). — Dodatkowo rozważamy emisję obligacji o wartości kilku milionów złotych. Decyzję podejmiemy w tym roku i wówczas będziemy chcieli uplasować emisję na Catalyst w pierwszym kwartale 2012 r. — mówi Adam Krynicki. Prezes Krynicki Recykling uważa, że w 2013 r. grupa może przekroczyć aż 100 mln zł przychodów. Po pierwszym półroczu 2011 r. skonsolidowane przychody wyniosły 13,40 mln zł (wobec 8,64 mln zł r/r), a zysk netto 0,5 mln zł (wobec 1,03 mln zł). — Przychody są zgodne z tegoroczną prognozą, zysk netto jest poniżej oczekiwań. Wpływ na to miały niskie ceny DPR, które nie rosną, tak jak zakładaliśmy, ze względu na rozmiar szarej strefy na tym rynku. W efekcie na każdym dokumencie potwierdzającym recykling tysiąca ton szkła tracimy co najmniej 15 tys. zł czystego zysku w stosunku do pierwotnych założeń — wylicza Adam Krynicki. Dodaje, że „lewe” DPR stanowią obecnie aż 55 proc. rynku. Problem szarej strefy mogłaby rozwiązać kolejna nowela przepisów. Pierwsza próba uchwalenia nowelizacji ustawy o opakowaniach się nie powiodła. — Miała ona m.in. zmienić przepisy o opłacie produktowej, co w efekcie miało wprowadzić większą kontrolę w kwestii DPR. To przełożyłoby się na wzrost ich cen, a w konsekwencji na wzrost selektywnej zbiórki — mówi prezes Krynicki Recykling. Obecnie ceny kształtują się na poziomie około 70 zł za DPR, według Adama Krynickiego — powinny kosztować 120-140 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu