Solidarna odpowiedzialność

opublikowano: 01-06-2012, 00:00

KOMENTARZ

LIDIA DZIURZYŃSKA-LEIPERT

radca prawny, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna

W ciągu ostatnich miesięcy, głównie za sprawą doniesień medialnych z budowy autostrady A2, szeroki rozgłos uzyskał problem zatorów płatniczych w realizacji kontraktów budowlanych z pieniędzy publicznych. Generalni wykonawcy inwestycji skarżą się na nienależytą współpracę i brak płatności ze strony zamawiającego (podmiotu publicznego).

To przekłada się na nieterminowe płatności na rzecz podwykonawców. W takich przypadkach podwykonawcy mogą skorzystać z przepisów kodeksu cywilnego, które umożliwiają dochodzenie należności bezpośrednio od zamawiającego, z pominięciem generalnego wykonawcy. Posłużenie się tymi przepisami uzależnione jest jednak od spełnienia kilku warunków.

Przede wszystkim przepis, o którym mowa, czyli art. 6471 § 5 kodeksu cywilnego, wyraźnie stanowi o odpowiedzialności zamawiającego w przypadku robót budowlanych. Oznacza to, że ochroną nie są objęci podwykonawcy świadczący inne usługi, takie jak dostawa materiałów czy usługi polegające na „wynajmie” pracowników lub sprzętu. Tacy podwykonawcy mogą dochodzić zapłaty wynagrodzenia jedynie wobec swojego bezpośredniego kontrahenta.

Po drugie, podwykonawca robót budowlanych musi być odpowiednio zgłoszony zamawiającemu. Oznacza to, że generalny wykonawca musi przedłożyć zamawiającemu co najmniej projekt umowy z podwykonawcą wraz z częścią dokumentacji dotyczącej robót podzleconych do wykonania przez tego podwykonawcę.

Po trzecie, dopiero wyrażenie zgody przez zamawiającego na zawarcie umowy przez generalnego wykonawcę ze zgłoszonym podwykonawcą rodzi odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia. W przypadku tego warunku przepisy wprowadzają jednak pewne uproszczenie w postaci tzw. milczącej zgody. Zgodnie z kodeksem cywilnym, jeżeli zamawiający w ciągu 14 dni od przedstawienia mu umowy z podwykonawcą wraz z dokumentacją nie zgłosi na piśmie sprzeciwu wobec tego podwykonawcy — uważa się, że wyraził zgodę na zawarcie umowy, co skutkuje powstaniem odpowiedzialności za zapłatę.

Praktyka orzecznicza sądów poszła nawet o krok dalej, niż pozwalają przepisy — a mianowicie, sądy niekiedy uznają, że jeśli tylko zamawiający zna i toleruje fakt, iż na budowie prace wykonują określeni podwykonawcy, to jest to wystarczające dla uznania, że ponosi solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia temu podwykonawcy, nawet jeśli nie doszło do formalnego zgłoszenia tego podwykonawcy zamawiającemu. Taka interpretacja jest jednak wysoce dyskusyjna.

Powyższa regulacja niewątpliwie może pomóc niektórym z podwykonawców, którzy z różnych powodów nie otrzymują terminowo płatności od generalnego wykonawcy. Trudno jednak stwierdzić, że przepisy te rozwiązują kluczowe problemy związane z realizacją dużych kontraktów budowlanych.

Aż do czasu objęcia realizacji kontraktów budowlanych w ramach zamówienia publicznego kompleksową regulacją prawną wszelkie przepisy umożliwiające zapłatę zaległego wynagrodzenia na rzecz podwykonawców pozostaną jedynie środkiem usuwającym skutek, a nie przyczynę tej „choroby”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu