Splątany węzeł spraw

Wojciech Chmielarz
03-10-2006, 00:00

Polacy i Niemcy żyją obok siebie od wieków. Jednak dopiero niedawno zaczęli się u siebie nawzajem promować...

Polska ostatnio nie ma w Niemczech dobrej prasy, ale i Niemcy nie mogą liczyć na przychylność polskich dziennikarzy. Media mówiły nawet o „zimnej wojnie” między krajami. Wzajemnych pretensji i animozji jest wiele, poczynając od „kartoflanej” satyry na braci Kaczyńskich w „Die Tageszeitung”, przez wieczne kłopoty z Eriką Steinbach, a kończąc na poważnym problemie gazociągu bałtyckiego. Mimo to wzajemne więzi gospodarcze się zacieśniają, inwestorzy inwestują, a oba kraje mniej lub bardziej udanie próbują się promować u swoich sąsiadów.

Kraj — dobra marka

Polskie władze zaczynają doceniać znaczenie marketingu i dobrego PR w stosunkach międzynarodowych. Powstają instytucje, które mają dbać o wizerunek naszego kraju za granicą. Eksperci doceniają podjęty trud, ale uważają te działania za niewystarczające.

— Polska zdecydowanie za słabo promuje się za granicą. I w sensie otwartej reklamy, i w sensie długofalowego dbania o wizerunek. Jednak ogólnie tendencja jest pozytywna. Jest lepiej, niż było dawniej — mówię o latach, a nawet dekadach, nie miesiącach — ale nadal dzieje się zdecydowanie za mało. I za wolno. W dodatku, pojawiają się straszne kiksy, źle się odbijające zwłaszcza na doraźnym medialnym wizerunku Polski — mówi Krzysztof Górski, prezes Instytutu Marketingu Politycznego.

Aby zachęcić zachodnich przedsiębiorców do inwestowania w Polsce, należy pokazać im zalety naszego kraju. Co więc pokazać Niemcom?

— Po pierwsze: Polska jako rzetelny, szybko rozwijający się, stabilny partner w ramach UE. Po drugie: bliski sąsiad, z którym Niemców łączy skomplikowana, często tragiczna historia, ale teraźniejszość potrafi sobie dać z nią radę. Po trzecie: Polska atrakcyjna turystycznie, ekonomicznie i kulturalnie — radzi Krzysztof Górski.

Działające działania

Promocją Polski w Niemczech zajmuje się wiele instytucji. Ta wielość wynika niekoniecznie z przerostu biurokracji, ale z tego, że pojęcie „Polska” jest nieostre i wbrew pozorom trudno definiowalne.

— Warto pamiętać, że „Polska” to splątany węzeł spraw — taki kalejdoskopowy obraz składający się z mnóstwa szkiełek różnych kolorów. Kiedy mówimy „my”, to możemy mieć różne podmioty na myśli: raz będą to władze państwowe, rozmaite rządowe agendy itd., osobno polska gospodarka, innym razem „my Polacy”, „my społeczeństwo”. Ale Polska to też kultura, sztuka, nauka czy sport —choćbyśmy byli tylko telewizyjnymi kibicami — podkreśla Krzysztof Górski.

Stąd promocją Polski zajmuje się np. Polska Organizacja Turystyczna czy Instytut Adama Mickiewicza. Są też instytucje, które swoje działania kierują do środowiska biznesowego. Jest to m.in. Polsko-Niemieckie Towarzystwo Wspierania Gospodarki z Gorzowa Wielkopolskiego z przedstawicielstwem w Berlinie. Ta organizacja powstała w 1994 r. z inicjatywy rządów Polski i Niemiec. Jej celem jest wspieranie wspólnych przedsięwzięć gospodarczych. Inną tego typu instytucją jest Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Ciekawą inicjatywą jest akcja Public Relations dla Rzeczpospolitej, której koordynatorem jest Instytut Marketingu Politycznego. Zainteresowały się nią już niemieckie media. Grupa specjalistów postanowiła oddolnie i niezależnie od władz państwowych popracować nad wizerunkiem Polski. Planowana jest branżowa debata na temat wizerunku naszego kraju.

Jak oni to robią?

Niemcom również zależy na polskich inwestycjach u siebie. I nie zapominają o turystach.

— Największą niemiecką akcją PR w tym roku był mundial. Do jej przeprowadzenia nie potrzebowaliśmy wyspecjalizowanej agencji, ponieważ tysiące Polaków albo pojechało do Niemiec, albo oglądało mecze przed telewizorami. Udało nam się przedstawić Niemcy jako przyjazny kraj, którego mieszkańcy zaskoczyli radością życia. Przedtem był Rok Polsko-Niemiecki 2005/06, czyli wspaniała okazja, by przedstawić szerokie spektrum naszych kulturalnych i społecznych relacji — mówi dr Gregor Forschbach z ambasady niemieckiej w Warszawie.

To, jak niemiecka działalność marketingowa wygląda w praktyce, dobrze pokazuje przykład prywatno-publicznej spółki Berlin Partner, która na zlecenie Kraju Związkowego Berlin odpowiada za promocję miasta. Targetem spółki są przedsiębiorcy, również ci z Polski.

— Już w 2004 r. Berlin Partner uruchomił doradztwo w języku polskim dla przedsiębiorstw zainteresowanych ekspansją na rynek niemiecki i opublikował „8 kroków do własnej firmy w Berlinie. Praktyczny przewodnik dla polskich przedsiębiorców”. Publikacja dostępna jest nieodpłatnie m.in. na stronach portalu promocji eksportu, redagowanego przez Ministerstwo Gospodarki oraz na stronach internetowych Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Berlinie. Od 2005 r. Berlin Partner współtworzy polskojęzyczny portal www.berlin-polska.pl, współpracuje z polskimi partnerami przy redagowaniu magazynu informacyjno-gospodarczego „Berl!n”. W ostatnim okresie Berlin Partner zorganizował kilka seminariów informacyjnych na temat prowadzenia działalności gospodarczej w Niemczech, m.in. we współpracy z regionalnymi biurami EuroInfoCenter w Opolu i w Szczecinie, Urzędem Miasta Wrocławia oraz izbami gospodarczymi z zachodniej Polski — opowiada Dorota Thiel-Jankiewicz z Berlin Partner.

Efekt? Prawie połowa z 9 tys. polskich spółek prowadzących działalność na terenie Niemiec ma swoją siedzibę w Berlinie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Splątany węzeł spraw