Dwa lata temu ówczesny prezes spółdzielni zdecydował, że „Czerwony Rynek” zainwestuje kilka milionów złotych w jednostki funduszy. Przyniosło to ok. 400 tys. zł zysku. Jego następca zrobił podobnie. Zainwestował 8 mln zł. Kolejny prezes liczy już jednak straty. Spółdzielnia umorzyła połowę jednostek i zanotowała ok. 200 tys. zł straty. Teraz ma dylemat, czy trzymać jednostki, czy się ich pozbyć. Skutki inwestycji odczuwają już spółdzielcy z „Czerwonego Rynku”. W maju spółdzielnia podniosła czynsze, informuje Gazeta Wyborcza.
MD, Gazeta Wyborcza