Spowite mgłami

Karolina Guzińska
opublikowano: 25-08-2006, 00:00

Najsłynniejsze z portugalskich win, porto, wzięło nazwę od miasta, o którym mawia się, że pracuje, podczas gdy „Lizbona się bawi, Coimbra uczy, a Braga — modli”.

— Zwiedzanie warto zacząć od piwnic, gdzie przechowuje się porto. W ciemnych salach, nastrojowo oświetlonych świecami, stoją wielkie dębowe beczki. Przygotowane są też miejsca do degustacji wina. Wystarczy wizyta w trzech takich składach, by życie stało się piękne — śmieje się Katarzyna Englert, współwłaścicielka firmy Paprika, organizującej imprezy incentive.

Wełna za wino

Przygotowanie i załadunek porto odbywa się w Vila Nova de Gaia, miejscowości na przeciwległym brzegu rzeki Douro. Ten niegdyś konkurencyjny port, dziś jest praktycznie przedmieściem Porto. Założony przez króla Alfonsa III podczas jego sporu z biskupem Porto o należne mu podatki, od XIII w. pozostaje centrum produkcji wina — dopiero w 1987 r. złagodzono przepis stanowiący, że porto ma być wytwarzane wyłącznie w Vila Nova de Gaia. Pod dachami ponad 50 piwnic — na każdej z nich wymalowano nazwisko producenta — składowana jest największa ilość porto na świecie. Piwnice, ciągnące się wzdłuż rzeki, cieszą oczy bogatymi dekoracjami z kafelków azulejos, kamiennymi kolumnami i drewnianymi sufitami, zbiorami starych zdjęć i plakatów — niektóre składy to prawdziwe muzea porto. Cumują przy nich żaglowe łodzie, którymi niegdyś spławiano beczki z winem. Dziś wożą turystów w górę rzeki, by podziwiali krajobrazy — winnice i strome ściany doliny Douro.

— W XVII i XVIII w., gdy Portugalia płaciła winem za angielską wełnę, w Porto osiedliło się wielu Anglików. Pozostała po nich bogata dzielnica z piękną architekturą, w niczym nieprzypominającą stylu portugalskiego. To typowe angielskie dwory, tyle że przy ujściu Douro do Atlantyku. Okolica jest popularnym miejscem spacerów — od punktu, gdzie rzeka łączy się z oceanem, ciągnie się pięciokilometrowa promenada ze ścieżkami dla pieszych i rowerzystów — opowiada Sergio das Neves, dyrektor handlowy firmy Arcen Polska, produkującej maszyny betoniarskie.

Promenując brzegiem morza, warto zajrzeć do którejś z knajpek — plaże nieopodal Porto usiane są skałami, na których przysiadły liczne kawiarnie i puby. Wieczorami oświetlają je tysiące świec, tworząc nastrojowy klimat.

Z biegiem rzeki

Lizbona, wzniesiona z wapienia i bazaltu, nazywana bywa białym miastem. Porto zaś ciemnym, bo podstawowym budulcem zabytkowych kamienic, piwnic i chodników pozostaje granit.

— Na pierwszy rzut oka miasto wydaje się mroczne, choć wiele tu kolorów. Zwłaszcza w Ribeira, malowniczej dzielnicy nadrzecznej. To plątanina wąskich uliczek i cienistych arkad. Kamieniczki o wyblakłych, niekiedy pokrytych azulejos fasadach, tłoczą się na stromym zboczu. A między nimi suszy się pranie. To charakterystyczny obrazek, często widniejący na pocztówkach z Porto — wspomina Katarzyna Englert.

Dzielnica tętni życiem — w średniowiecznych kamieniczkach zagnieździły się tradycyjne restauracyjki ze stolikami przykrytymi ceratą, malutkie dyskoteki w mieszkaniach, jazzowe kluby…

— Przyjemnie siedzieć, rozkoszując się smakołykami, w knajpce z widokiem na Douro. Można podziwiać Vila Nova de Gaia, wysokie wzgórza, winnice, a także łodzie żaglowe i mosty na rzece. Pięć mostów spinających miasto klamrą to wizytówka Porto. Szczególnie interesujący jest dwupoziomowy Don Luis I, zaprojektowany w 1866 r. przez Teofila Seyriga, ucznia Gustave’a Eiffela. Łączy Porto z Vila Nova de Gaia. Z kolei nieczynny już jednopoziomowy most kolejowy Dona Maria Pia z 1877 r. to dzieło samego Eiffela. Wieczorem rzeka i nadbrzeża, pięknie oświetlone, tworzą wyjątkowy, jedyny na świecie pejzaż — zapewnia Sergio das Neves.

Według niego — Portugalczyka związanego z Porto przez rodzinę — nikt nie może pozostać obojętnym na uroki tego miasta.

— Porto łatwo pokochać dzięki atmosferze, jaką tworzy rzeka. W zimne poranki nad jej doliną unoszą się welony mgły. To przydaje miastu tajemniczości. Sprawia, że staje się zagadką — przekonuje.

W labiryncie ulic

Średniowieczne centrum Porto wpisano na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Ta część miasta nie zmieniła się od wieków — domy przytulone do zbocza wzgórza i wspierające się jeden o drugi, maleńkie poplątane uliczki, schodki pretendujące do miana ulic…

— Porto nie jest tak kosmopolityczne, jak Lizbona. To enklawa prawdziwej, tradycyjnej Portugalii. Dumni mieszkańcy tego miasta mawiają, że pod drugiej stronie Douro nie ma już Portugalczyków, lecz żyją tam… Maurowie — dodaje Katarzyna Englert.

Jednak w ostatnich latach Porto bardzo się rozwinęło. Zbudowano metro, odnowiono ścieżki, brukowane ulice i kamienne schody, stworzono pięć zabytkowych tras spacerowych między parkiem Jardin do Palácio de Cristal a rzeką.

— Nową inwestycją jest również turystyczna winda pomagająca pokonać różnice poziomów w mieście. Przejażdżka nią wymaga mocnych nerwów, bo pęd w dół po stromych skałach wyrywa z ust nieprzygotowanych pasażerów okrzyki przerażenia — twierdzi Sergio das Neves.

Miasto, związane ze swymi drużynami piłkarskimi — FC Porto i Boavista FC — wzbogaciło się również o nowoczesny stadion (z okazji Euro 2004).

— Portugalczycy to mistrzowie łączenia zabudowy współczesnej z zabytkową. Wszystkie nowe obiekty w Porto przemyślano co do szczegółu. Nic dziwnego, że tutejsze szkoły dla architektów są tak prestiżowe — uważa Katarzyna Englert.

Miasto słynie też z uroczych sklepików w pięknych starych kamienicach — pełne atrakcyjnych butików są np. strome uliczki otaczające popularne ogrody Cordoaria. Równie znane są lokalne domy towarowe — nawet obok nowego stadionu, do którego dojeżdża metro, wzniesiono ogromne centrum handlowe. W Porto nadzwyczaj łatwo dać się ponieść szałowi zakupów — najlepsze sklepy, najnowocześniejsze trendy... Nie na darmo w Portugalii mawiają, że moda przychodzi z północy.

Przepych zza morza

Najwcześniejsze wzmianki o Porto sięgają antyku — miasto wyrosło w miejscu, gdzie lądowe szlaki handlowe krzyżują się z rzeką Douro. Pierwszą kolonię — Cale, czyli Piękna — założyli tu Grecy. Potem Rzymianie wznieśli fort: od jego łacińskiej nazwy, Portus Cale, czyli Port Cale, wywodzi się nazwa całego kraju. A miasto straciło, z biegiem czasu, drugi człon miana. W 715 r. podbili je Arabowie, lecz szybko się z nimi rozprawiono — szeroka Avenida de Vímara Peres nosi imię bohaterskiego wodza, który w 868 r. odbił miasto z rąk Maurów. W XIV w. urodził się tu słynny książę Henryk Żeglarz, inicjator i protektor wypraw morskich. Nic dziwnego, że w epoce wielkich odkryć geograficznych bogactwa zza oceanu płynęły do Porto szerokim strumieniem — w XV i XVI w. miasto czerpało zyski z handlu drogimi przyprawami. Wtedy wypiękniało, zdobiąc swe kościoły egzotycznym drewnem i złotem z Brazylii.

Katedra Sé — wzniesiona w XII i XIII w. jako kościół obronny — do dziś zachwyca wspaniałym retabulum (nastawą ołtarzową) i gotyckimi krużgankami. Także inne świątynie godne są zwiedzenia. We wnętrzu XVIII-wiecznego kościoła Sao Francisco wzrok przyciągają rokokowe rzeźby, z których najciekawsza, „Drzewo Jozuego”, ukazuje genealogię Chrystusa. Najstarsza świątynia w Porto, romański kościół Sao Martinho de Cedofeita, pochodzi z XII w., ale dumą miasta pozostaje pierwszy w kraju kościół na planie owalnym — Igreja dos Clérigos z XIII w.: kościół Kleryków zwieńczony 75-metrową wieżą, jedną z najwyższych budowli w Portugalii. Nagrodą za pokonanie 240 schodów będzie piękny widok z wieży na rzekę, nadbrzeże i dolinę Douro.

Kto zaś pokusi się o zdobycie innego wzniesienia — katedralnego wzgórza Bairro da Sé, zasiedlonego, czego dowiedli archeolodzy, już 3 tys. lat temu — tego zadziwi renesansowy kościół Santa Clara oraz dworzec kolejowy Sao Bento z 1916 r. Zbudowano go w miejscu dawnego klasztoru, zdobiąc kafelkami azulejos ukazującymi sceny historyczne, wiejskie święta i dawne środki transportu.

Wędrując po Porto, drugim w kraju centrum biznesu, nie można też pominąć pałacu da Bolsa — giełdy papierów wartościowych z XIX w. Imponująca budowla zachwyca Salą Arabską z niebiesko-żółtymi arabeskami, wzorowaną na grenadyjskiej Alhambrze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu