Sprawa Orco się ślimaczy

JK
opublikowano: 2010-08-31 00:00

Nie wiadomo, która prokuratura zajmie się skargą dewelopera na szantaż przeciwników wieżowca Żagiel.

Nie wiadomo, która prokuratura zajmie się skargą dewelopera na szantaż przeciwników wieżowca Żagiel.

Choć od złożenia przez Orco zawiadomienia o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa minęły już dwa tygodnie, prokuratorzy nie ruszyli jeszcze z czynnościami śledczymi. Zastanawiają się, która prokuratura rejonowa będzie właściwa do ich prowadzenia.

— Pojawiły się wątpliwości, czy to nasza prokuratura powinna się tą sprawą zająć. Wkrótce zostanie to wyjaśnione po konsultacji z przedstawicielem poszkodowanego. Myślę że najpóźniej 2 września zapadnie decyzja — mówi "PB" Agnieszka Muł, szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ.

Właśnie tę prokuraturę zawiadomiło Orco, oskarżając o szantaż kilku sąsiadów swej inwestycji przy Złotej 44 w Warszawie. Ten adres jest w jurysdykcji Prokuratury Warszawa Śródmieście-Północ. Prawo stanowi, że właściwa jest ta prokuratura, na terenie której popełniono domniemane przestępstwo.

Orco poszło do organów ścigania z nagraną rozmową prawniczki reprezentującej siedmiu sąsiadów Żagla, którzy sprzeciwiają się budowie apartamentowca, zaprojektowanego przez Daniela Libeskinda. Prawniczka poinformowała Orco, że jej klienci odstąpią od blokady wieżowca, jeśli inwestor wykupi ich mieszkania po 20 tys. zł za mkw. (ponad dwukrotnie drożej od ceny rynkowej). Łącznie za siedem mieszkań spółka musiałaby zapłacić 7 mln zł. Wtedy dostałaby zielone światło do ukończenia inwestycji. Budowa stoi od półtora roku. Sąsiedzi skutecznie zaskarżyli do sądu pozwolenie na budowę. Sprawa wróciła do wojewody, który wkrótce zadecyduje o nowym pozwoleniu.