Na rynku cementowym regres. Sprzedaż spadła w maju o blisko 10 proc. w porównaniu z 2001 r. Najbardziej optymistyczny scenariusz na ten rok to utrzymanie sprzedaży ubiegorocznej.
Maj przyniósł branży cementowej rozczarowanie. Dodatnia dotychczas dynamika sprzedaży w porównaniu z ubiegłym rokiem załamała się. W maju sprzedaż była o blisko 10 proc. niższa niż w maju „01 i wyniosła około 1,3 mln ton.
— Spadek sprzedaży wynika przede wszystkim z większej niż w innych miesiącach liczby dni wolnych od pracy. Jest więc szansa, że sprzedaż ukształtuje się na podobnym poziomie jak w roku ubiegłym — mówi Andrzej Balcerek, prezes Górażdże Cement.
Na razie, po pięciu miesiącach, sprzedaż jest o 3-4 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2001 r.
Kiedy może nastąpić wyraźne ożywienie?
— Dopóki nie poprawi się sytuacja w budownictwie i rząd nie uruchomi programu budowy autostrad, rozwoju infrastruktury, dopóty nie ma co liczyć na znaczny wzrost sprzedaży — podkreśla Andrzej Balcerek.
Branży doskwiera też rosnący lawinowo import, głównie z Białorusi. Po pięciu miesiącach tego roku wyniósł on 130 tys. ton.
— Jako branża zrobiliśmy już wszystko, aby zaradzić tej sytuacji. Okazuje się, że w obliczu wejścia Polski do Unii Europejskiej nie możemy liczyć na cła antydumpingowe — twierdzi Andrzej Balcerek.
Zdaniem Janusza Poleszaka, dyrektora biura zarządu Stowarzyszenia Producentów Cementu i Wapna, nie należy jednak obawiać się, że trudna sytuacja doprowadzi cementowe firmy na skraj bankructwa, a ich właściciele, zagraniczne koncerny — Lafarge, CBR Heidelberger Zement czy Dyckerhoff, wycofają się z rynku.
— Polski rynek jest zbyt duży, aby z niego rezygnować, a ponadto posiada spory potencjał rozwoju. Receptą na przetrwanie jest obniżka kosztów produkcji oraz mniej energochłonne technologie — podkreśla Janusz Poleszak.