Stokłosa wrócił do polityki

WIS, PAP
08-02-2011, 00:00

Biznesmen znów został senatorem. Politolodzy biją na alarm, przedsiębiorcy są mniej krytyczni.

Biznesmen znów został senatorem. Politolodzy biją na alarm, przedsiębiorcy są mniej krytyczni.

Henryk Stokłosa, jeden z najbogatszych Polaków, oskarżony m.in. o korumpowanie urzędników w zamian za umorzenia podatkowe dla firm, wygrał wybory uzupełniające do Senatu i po raz szósty został senatorem ziemi pilskiej. Nic dziwnego, że wzbudziło to falę krytyki pod jego adresem. Według Rafała Chwedoruka, politologa z Uniwersytetu Warszawskiego, triumf Henryka Stokłosy powinien stanowić sygnał alarmowy dla wszystkich entuzjastów jednomandatowych okręgów wyborczych.

— On pokazuje do jak niebezpiecznych zjawisk dla demokracji może dochodzić w sytuacji tego typu ordynacji wyborczej. Nie mam na myśli problemów z prawem pana Stokłosy, ale zjawisko klientelizmu politycznego. Największy w okręgu wyborczym pracodawca (...) jest faktycznie takim kacykiem, który decyduje o życiu społecznym — komentuje Rafał Chwedoruk.

Jego zdaniem, żadna partia w Polsce nie mogłaby sobie pozwolić na wystawienie człowieka w takiej sytuacji życiowej jak Henryk Stokłosa.

Przedstawiciele biznesu patrzą jednak na sprawę z większym spokojem i tolerancją niż politycy i politolodzy.

— Żyjemy w państwie prawa. Jeśli pozwala ono na to, by taka osoba jak Henryk Stokłosa startowała w wyborach, a ludzie chcą na niego głosować, jego wygrana nie powinna nikogo dziwić. Łączenie funkcji biznesowych i politycznych nie jest wcale czymś złym. Byłoby nawet wskazane, żeby kierowanie niektórymi urzędami czy ministerstwami w naszym państwie przejęli biznesmeni mający na swoim koncie sukcesy w zarządzaniu dużymi przedsiębiorstwami — komentuje przedstawiciel branży spożywczej, który jednak pragnie zachować anonimowość.

Podkreśla jednak, że gdy sąd uzna senatora za winnego zarzucanych mu czynów będzie on musiał odejść z polityki.

Tymczasem Henryk Stokłosa, który startował w wyborach pod hasłem "Chcę wrócić, bo uważam, że jestem potrzebny", deklarował niedawno, że nie będzie się chować za immunitetem. Uważa, że jego wygrana w wyborach nie wpłynie na przebieg procesu, przed Sądem Okręgowym w Poznaniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WIS, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Stokłosa wrócił do polityki