Sumitomo ucieka do Rumunii

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 18-05-2009, 00:00

Japończycy, którzy kiedyś ratowali lokalny rynek pracy, dziś zadają mu bolesny cios. Takie są skutki kryzysu w Toyocie.

W Rawiczu pracę straci 900 osób

Japończycy, którzy kiedyś ratowali lokalny rynek pracy, dziś zadają mu bolesny cios. Takie są skutki kryzysu w Toyocie.

Do Polski przenoszą się firmy z Europy Zachodniej, ale i z Polski producenci uciekają do tańszych krajów. Tak jest z Electric Wiring Systems Polska (SEWSP), która w Rawiczu i Lesznie produkuje wiązki do samochodów marki Toyota. Tydzień temu pracownicy zakładu w Rawiczu dowiedzieli się, że zostanie on zamknięty najpóźniej do końca października. Dziś w fabryce zatrudnionych jest 1200 osób. 300 pracowników ma znaleźć zatrudnienie w leszczyńskim oddziale fabryki, gdzie dziś pracuje 1000 osób.

— Nie będziemy udzielać żadnych informacji mediom. Informujemy tylko naszych pracowników — ucina Andrzej Komolka, dyrektor fabryki w Rawiczu.

— Podobno Sumitomo chce sprzedać zakład za 60 mln zł — twierdzi źródło "PB".

Po pomoc do prezydenta

W polskich fabrykach źle się działo od końca ubiegłego roku. W grudniu 2008 r. związek zawodowy podpisał porozumienie dotyczące warunków zwolnienia 386 pracowników z Leszna i Rawicza związanego ze zmniejszeniem zamówień na rynku motoryzacyjnym.

— Dyrekcja nadmieniała o możliwości zatrudnienia w przyszłości. Wystąpiliśmy z szeregiem propozycji mających na celu zmniejszenie zwolnień grupowych. Żadna nie została przyjęta. 9 stycznia otrzymaliśmy wiadomość o planowanym następnym zwolnieniu grupowym 940 osób w obu zakładach, w związku z przeniesieniem części produkcji do Rumunii. Nie doszło do porozumienia i pracodawca wydał swój regulamin zwolnień grupowych — mówią związkowcy.

Twierdzą, że do 8 maja pracodawca zapewniał, że nie ma zagrożenia likwidacją zakładu w Rawiczu. Nie walczyli o odszkodowania, bo nie chcieli obciążać pracodawcy w kryzysie.

Teraz zapowiadają walkę.

— W piątek przesłaliśmy pismo do prezydenta Kaczyńskiego. Nie odpuścimy. Przez Rawicz przebiega droga krajowa numer 5 — grozi przedstawiciel Solidarności.

Będzie źle, ale…

Burmistrz Rawicza przyznaje, że to cios dla gminy.

— Nie mamy argumentów, by przekonać firmę do pozostania. Z końcem 2007 r. przestała obowiązywać umowa między gminą a Sumitomo, w której gmina zobowiązała się do zwolnienia firmy z podatków, a firma do zatrudniania 400 pracowników z terenów Rawicza. Przez te lata zwolniliśmy firmę z podatków wysokości 1,2 mln zł. Teraz oczywiście moglibyśmy znów to zrobić, ale to nieco ponad 100 tys. rocznie, więc firmy nie interesuje — mówi Tadeusz Pawłowski, burmistrz Rawicza.

Od jesieni pracę straciło 103 mieszkańców powiatu rawickiego, tylko jedna nie dostała propozycji pracy.

— Ale w październiku pojawi się 600 takich osób. Wiem, że będzie ciężko. Z drugiej strony, gdy Lucas (potem przejęty przez Sumitomo) zaczynał inwestycję, bezrobocie wynosiło 15,5 proc., a najniższa płaca netto — 600 zł. Firma oferowała 1 tys. zł na rękę, co pozytywnie wpłynęło na nasz rynek. Bezrobocie niemal od razu spadło do 10-11 proc. Do momentu kryzysu wynosiło 6 proc. Teraz urząd pracy przewiduje, że po zwolnieniach w Sumitomo nadal pozostanie dwucyfrowe — wyjaśnia Tadeusz Pawłowski.

Razem ze związkami zawodowymi wystąpi do dyrekcji Sumitomo w Japonii. Pracownicy chcą zaproponować obniżki pensji, burmistrz — zwolnienie z podatku.

— Na pewno coś wymyślę. Udało się ściągnąć tę firmę, uda się następną — wierzy burmistrz Rawicza.

Okiem EKSPERTA

Michał Gwizda, partner w Accreo

Decyzja firmy Sumitomo powinna być dla nas ostrzeżeniem. To samo dzieje się dziś na masową skalę w Europie Zachodniej, a za kilka lat czeka również Polskę. Jak temu zapobiegać? Po pierwsze — powinniśmy ściągać firmy z branż, które trudno przenieść. To np. z sektorów chemicznego, papierniczego czy budowlanego. Może warto przygotować instrumenty zachęcające do inwestycji właśnie tego typu firmy? Po drugie — powinniśmy pamiętać, że ściągnięcie inwestora to nie koniec drogi. Wręcz przeciwnie. Trzeba walczyć o podniesienie jakości miejsc pracy, zachęcić inwestora do otwarcia np. małego centrum badawczego. Warto wspierać tych, którzy już zainwestowali w Polsce, by nadal chcieli to robić. Niestety, firmy często skazane są tylko na siebie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu