Budowa szpitala i przejęcie dwóch przychodni — taką wizję ma prezes medycznego operatora.
Swissmed, choć poprawia wyniki, wciąż jest pod kreską. Jego prezes uważa jednak, że nie najlepsze rezultaty finansowe to cena, jaką spółka musi zapłacić za inwestycje. Medyczna firma ma sześć przychodni i jeden szpital.
— Jeszcze w tym roku pierwsi pacjenci przekroczą próg nowego szpitala na warszawskim Bródnie. Planujemy otwarcie kolejnego. Pod uwagę brane są trzy lokalizacje — Poznań, Wrocław i Kraków — mówi Roman Walasiński.
Prezes Swissmedu idzie tropem zagranicznych operatorów medycznych.
— Inwestujemy zarówno w przychodnie, jak i we własne szpitale. To właściwy kierunek — przekonuje Roman Walasiński.
Dlatego spółka medyczna, obok szpitala na Pradze, chce mieć w stolicy przychodnie. Nie będzie ich budować od zera, na celowniku ma już dwie placówki, które chce przejąć.
— Rozmowy są już na dość zaawansowanym etapie. Każda z przychodni ma kilka tysięcy wykupionych abonamentów. Jeśli uda się doprowadzić rozmowy do końca, jeszcze w tym roku uzupełnią naszą ofertę — mówi Roman Walasiński.
Prezes podkreśla, że posiadanie w portfelu i szpitali, i przychodni jest swoistym zabezpieczeniem. Spółka chce uniknąć takich problemów, jakie niedawno stały się udziałem prywatnych szpitali z Lublina, którym publiczne placówki wypowiedziały im umowy.
— Liczymy przede wszystkim na siebie i na inwestorów- podkreśla Roman Walasiński.
Dodajmy — nie tylko. Tegoroczne umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia opiewają na 22,14 mln zł i stanowią prawie połowę budżetu spółki.