Szlifierz diamentów

Kamil Kosiński
opublikowano: 18-03-2008, 00:00

Na wiele lat związał się z rolnictwem, ale jego żywiołem okazała się inżynieria finansowa. Za jej przyczyną trafia dziś na giełdę.

Biuro Skyline Investment mieści się w niedawno oddanym kameralnym biurowcu na warszawskim Ursynowie. Nieduże, ale efektowne. Większość ścian działowych i drzwi wewnętrznych to wielkie tafle szkła. A jeszcze dwa tygodnie temu wyglądało zupełnie inaczej. Mieściło się zaledwie kilka przecznic dalej, ale w budynku tak usytuowanym, że część pomieszczeń znajdowała się poniżej poziomu gruntu.

— Wyglądało na to, że zostaniemy pierwszą spółką na giełdzie, której siedziba mieści się w piwnicy — śmieje się Jerzy Rey, prezes i wraz z bratem oraz z synem główny akcjonariusz spółki.

Dodajmy, spółki robiącej kokosowe interesy. 28 września 2006 r. zainwestowała 1 mln zł w Bomi. Kiedy 5 września 2007 r. akcje właściciela delikatesów sprzedała na giełdzie, zainkasowała za nie 4,1 mln zł.

— Szukamy diamentów, które trzeba oszlifować, i jako brylanty wprowadzamy je na giełdę — streszcza strategię Jerzy Rey.

Nie zawsze jednak czeka na giełdowy debiut spółki portfelowej. 15 września 2006 r. Skyline Investment podpisała umowę nabycia 12,6 proc. udziałów Stołu Polskiego za milion złotych. Sześć tygodni później Polski Koncern Mięsny Duda (PKM Duda) zgodził się odkupić te udziały za 3,5 mln zł. Pieniądze dotarły na konto Skyline Investment 1 marca 2007 r.

Związany z wsią

Karierę zawodową rozpoczął w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk (PAN). Jako absolwent socjologii trafił tam w 1980 r. za namową prof. Kazimierza Dyzmy Gałaja.

— Interesowało mnie, jak ludzie sobie radzą w swoich mikroświatach. Wtedy samorządy były tylko sztafażem, ale na wsi trochę samodzielności jednak zostawało. Fascynowało mnie, jak ludzie budują tę samorządność za parawanem takich organizacji, jak kółka rolnicze — wyjaśnia motywy swojej decyzji Jerzy Rey.

Praca naukowa dawała szansę wyjazdów zagranicznych. Pierwszy do francuskiego Uniwersytetu Paryż X Nanterre, potem do Finlandii, Kanady, Brazylii i do Tunezji.

— Po latach mogę stwierdzić, że świetnie łączyliśmy pracę naukową z poznawaniem świata. Podczas gdy w innych instytutach szczytem marzeń był jeden wyjazd na dwa lata, my wyjeżdżaliśmy za granicę 4-5 razy w roku. Zaproszenia i granty zdobywaliśmy sami. PAN nie płaciła za nasze wyjazdy, więc mieliśmy niezależność — opowiada Jerzy Rey.

Jednak zdaniem prof. dr hab. Marii Halamskiej, kierującej zespołem, w którym pracował Jerzy Rey, lubi on koloryzować. W pracy naukowej bardziej zaś przeszkadzał, niż pomagał.

Z PAN trafił do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych Solidarność (NSZZ RI Solidarność) tworzonego przez Józefa Ślisza, Gabriela Janowskiego i Artura Balazsa. W 1990 r. został dyrektorem biura krajowego NSZZ RI Solidarność.

— W rolnictwie źle się działo. Reformy Balcerowicza spowodowały, że rolnicy, którzy inwestowali w swoje gospodarstwa, wpadali w pułapkę zadłużenia. Ci, którzy nie chcieli się rozwijać, nie brali kredytów i nie mieli kłopotów — przypomina Jerzy Rey.

W biurze związku wytrwał rok. Potem trafił do administracji państwowej. Początkowo jako doradca ministra, następnie dyrektor generalny, a w końcu podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, któremu szefował Gabriel Janowski. Były to czasy premierostwa Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej oraz tzw. 33 dni Waldemara Pawlaka, który mimo że został desygnowany na premiera, rządu nie stworzył.

— Od tamtego czasu nie mam związków z polityką — podkreśla Jerzy Rey.

W 1993 r. został wiceprezesem towarzystwa ubezpieczeniowego Compensa.

— Przeszedłem tam prawdziwą szkołę życia biznesowego. Dzień zaczynałem od kawy z prezesem Zdzisławem Ambroziakiem, który odkrywał przede mną tajniki produktów finansowych — podkreśla Jerzy Rey.

Milion tu, milion tam

Dość szybko trafił do Skyline BPS Investment i Nowoczesnych Technologii Informatycznych, spółek zajmujących się sprzedażą komputerów i okablowaniem strukturalnym, których współudziałowcem był jego brat. Z czasem ich działalność został przeniesiona do Skyline Investment, która pierwszą fakturę wystawiła w 1998 r. Trzon działalności firmy stanowiła informatyka, ale Jerzy Rey stawiał na doradztwo w zdobywaniu kapitału dla innych firm.

— Obroty robiło IT, ale rentowność na konsultingu była dużo wyższa — zaznacza.

Skyline Investment zaczęło się specjalizować w pomocy innym w uzyskiwaniu kapitału. Zazwyczaj przez wprowadzenie na giełdę, ale nie zawsze. Czasami uczestniczyło w transakcjach na rynku prywatnym, np. w przejęciu Stołu Polskiego przez PKM Duda. Nie stało się jednak typowym doradcą ograniczającym się do napisania prospektu czy pomocy w załatwieniu formalności. Spółka zaczęła inwestować własne pieniądze w przedsiębiorstwa, z którymi współpracuje. W Konsorcjum Stali aż 33 mln zł. Zazwyczaj jednak mniej — 1-1,5 mln zł. I to niezależnie czy kupowała 1 proc. akcji, jak w Bomi, czy 12,6 proc., jak w Stole Polskim.

— Gdy namawiałem jedną z firm, by weszła na giełdę, jej właściciel powiedział: jak się nie uda, to pan nic nie traci, a dla mnie ta firma to dorobek życia. Pytam więc, co by go przekonało do podjęcia próby. On mi na to: gdyby ryzykował pan własne pieniądze. Zapytałem, o jaką kwotę mu chodzi. Odparł, że o jakiś milion złotych. I stąd się wziął ten milion, który Skyline inwestowało potem w różne spółki — wyjaśnia Jerzy Rey.

Nie każdy jednak chce z nim współpracować.

— W 2007 r. rozmawialiśmy z panem Jerzym Reyem o współpracy przy publicznej emisji akcji naszej spółki. Wybraliśmy jednak innego doradcę — informuje Maciej Widera, prezes Wakpolu.

Dlatego też szef Skyline od początku traktował debiut własnej spółki jako swoisty test. Założył się nawet z właścicielami pewnej firmy o to, czy mu się uda.

— Powiedzieli: jak sam się wprowadzisz na giełdę w tak niekorzystnych warunkach, jakie obecnie panują, to i nas możesz wprowadzać — śmieje się Jerzy Rey.

Nie miał więc wyjścia. Musiał trafić na GPW.

PKM Duda pokazał, że można

Skyline Investment wchodzi na giełdę w nie najlepszym okresie. Szef Skyline ma doświadczenie w takich operacjach. W końcu 2002 r. publiczną emisję przeprowadził PKM Duda. Prezesem mięsnej spółki była wtedy Bogna Duda-Jankowiak, a Jerzy Rey przewodniczył radzie nadzorczej. WIG20 wahał się wtedy w okolicach 1200 punktów. W najgłębszym punkcie bessy, między pęknięciem bańki internetowej a ostatnią prosperity, spółka zebrała z rynku ponad 20 mln zł. Jako jednej z nielicznych udała jej się wtedy oferta publiczna. Miała niespełna ćwierć miliarda złotych przychodów i zaledwie kilka milionów zysku netto. Obecnie roczne przychody są o ponad miliard złotych większe, a zyski liczy się w dziesiątkach milionów.

Wystarczyło 5,47 proc. głosów

Prezes Skyline karierę polityczną zawdzięczał Ruchowi Ludowemu Porozumienie Ludowe. W wyborach w 1991 r. poparło je 5,47 proc. wyborców, co dało ministerialną posadę Gabrielowi Janowskiemu oraz fotel wicemarszałka Sejmu Henrykowi Bąkowi. Głosów 28 posłów i 7 senatorów ruchu potrzebowały rządy Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej.

Skyline Investment w liczbach

27,3 mln zł Taki był skonsolidowany wynik netto grupy Skyline Investment w pierwszym półroczu 2007 r.

18 mln zł Tyle zapłacili nowi akcjonariusze za 2 mln akcji Skyline Investment.

20 proc. Taki odsetek akcji i głosów na WZA spółki otrzymali za te pieniądze.

Promotor kapitalisty

Jerzy Rey przez 10 lat pracował w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. Ściągnął go tam prof. Kazimierz Dyzma Gałaj (1915-2000), który w latach 1971-1985 kierował instytutem. Poza działalności naukową aktywnie działał w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym (ZSL), czyli w wiejskiej przybudówce PZPR. W latach 1972-76 był członkiem Rady Państwa, czyli kolegialnego urzędu prezydenta Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. W Sejmie PRL zasiadał nieprzerwanie przez ćwierć wieku. Od 13 lutego 1971 do 15 lutego 1972 był nawet jego marszałkiem. Dążył do wzmocnienia roli marszałka i nadania Sejmowi większej niezależności. Z drugiej strony uchodził za z największych zwolenników marksizmu w ZSL.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy