To mit lobbystów

Stanisław Kluza
02-03-2010, 00:00

Stabilność finansowa musi pozostać atutem polskiej gospodarki. Ostatni kryzys pokazał, że co prawda działalność instytucji finansowych jest silnym bodźcem dla gospodarki, ale działa to w obu kierunkach: napędza koniunkturę w fazie dynamicznego wzrostu, ale i pogłębia zapaść. Dlatego oprócz debaty o przyczynach powstawania kryzysów finansowych, toczy się dyskusja, jak neutralizować niekorzystną procykliczność akcji kredytowej. Przyjęcie w Polsce rozwiązań zapobiegających wybujałym zachowaniom banków wpisuje się w globalny kierunek zmian.

Przyglądając się debacie towarzyszącej przyjęciu przez KNF rekomendacji T można odnieść wrażenie, że wiara w samoregulację sektora bankowego jest silniejsza niż pamięć doświadczeń z niedawnego kryzysu. Mając na uwadze lata doświadczeń amerykańskiego sektora bankowego, które nie uchroniły go przed błędami w zarządzaniu ryzykiem, nie ma wątpliwości, że przypominanie o minimalnych standardach prowadzenia działalności bankowej wciąż ma sens. Co więcej, pojawiają się nawet głosy, że standardy te powinny być bardziej wyśrubowane, a restrykcyjność rekomendacji T to mit powtarzany przez lobbystów. W rzeczywistości rekomendacja T nie wprowadza żadnych dodatkowych kosztów dla kredytobiorców. Zalecenia wskazane w niej ograniczą wartość kredytów "złych", zagrożonych, ale nie kredytów w ogóle. Zapobiegną też niebezpiecznemu społecznie zjawisku zaciągania kolejnych długów przez osoby, które nie mają pieniędzy na pokrycie dotychczasowych zobowiązań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Kluza

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To mit lobbystów