Tylko niskie podatki dadzą konkurencyjność firmom

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2003-04-08 00:00

Polska powinna wprowadzić podatek liniowy. To rozwiązanie zwiększy zarówno dochody budżetowe, jak i zamożność społeczeństwa. Niskie podatki pozwolą także poprawić konkurencyjność naszej gospodarki — twierdzi doradca ds. podatków prezydenta USA.

Daniel Mitchell z waszyngtońskiej Heritage Foundation, ekspert ds. reformy podatkowej prezydenta USA, George’a W. Busha, który przyjechał do Polski, twierdzi, że najważniejszą funkcją państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa i stabilizacji obywatelom. Rząd powinien koncentrować się na kwestiach obronności, bezpieczeństwa publicznego i stabilnym systemie prawnym. Resztę spraw, szczególnie problemy gospodarcze, należy pozostawić w rękach obywateli.

— Im większy jest zakres spraw, którymi zajmuje się państwo, tym gorzej ono funkcjonuje. Rząd powinien być możliwie mały, za to silny i maksymalnie skuteczny — uważa Daniel Mitchell.

Podstawowym zadaniem polityki gospodarczej jest wzrost zamożności społeczeństwa, czyli tworzenie wysokiej podstawy opodatkowania. Najlepszą drogą do osiągnięcia tego celu jest maksymalna swoboda prowadzenia działalności gospodarczej oraz czytelny system podatkowy.

— Państwo może być finansowane przy niewielkich obciążeniach podatkowych, pod warunkiem posiadania szerokiej bazy podatkowej. Oba te warunki spełnia idea proporcjonalnego opodatkowania obywateli i firm niskim podatkiem liniowym — mówi Daniel Mitchell.

Jego zdaniem, podatek liniowy zdecydowanie poszerza bazę podatkową, absorbując szarą strefę, zniechęca także obywateli do oszustw i ucieczki do rajów podatkowych. Istotą takiego rozwiązania jest zapewnienie zasady jednorazowego i równego opodatkowania dochodów, zarówno osób fizycznych, jaki i przedsiębiorstw czy zysków kapitałowych.

— Wysokie podatki to kara dla tych, którzy zarabiają więcej. W takiej sytuacji nie będą inwestować, a więc tworzyć nowych miejsc pracy — ostrzega doradca prezydenta USA.

W ocenie Mitchella podatek progresywny zniekształca obieg kapitału i obniża dochody wszystkich grup społecznych oraz państwa. Promuje pasywne zachowania podatników, których energia powinna skupiać się na rozwoju. W przypadku wprowadzenia podatku liniowego państwo nie kontroluje źródeł dochodów podatnika, nie ingeruje również w decyzje podatnika związane z przeznaczeniem oszczędności.

— Podatek proporcjonalny jest zgodny z regułą równości obywateli wobec prawa, wszyscy oddają państwu jednakowy procent swoich dochodów. Teraz lepiej zarabiający płacą wyższe podatki, więc w rzeczywistości ubożeją — tłumaczy Daniel Mitchell.

Wprowadzenie podatku liniowego w Polsce poprawiłoby — jego zdaniem — konkurencyjność naszej gospodarki. Obecnie lepsze warunki dla inwestycji zagranicznych mają inni — Czechy, Słowacja, czy mające już podatek liniowy Rosja i kraje bałtyckie. Stworzenie atrakcyjnych warunków dla inwestorów jest także istotne w kontekście wejścia Polski do Unii Europejskiej.

— Niskie podatki zatrzymają w Polsce kapitał, który mógłby zostać przeniesiony do krajów o niższym fiskalizmie. Zahamują także odpływ pieniędzy do rajów podatkowych — dodaje doradca prezydenta Busha.

Ekspert rządu USA zwraca jednak uwagę, że podstawą jakichkolwiek zmian podatkowych jest silna pozycja sprawujących władzę. Główną przeszkodą we wprowadzaniu nowych rozwiązań podatkowych jest zawsze sprzeciw grup interesów, które korzystają z aktualnie obowiązujących przepisów.

— Wprowadzenie podatku liniowego wymaga zdecydowania ludzi sprawujących władzę. Potrzebny jest silny rząd, posiadający rzeczywistego i twardego przywódcę — podkreśla Daniel Mitchell.

Dodaje, że podatek liniowy znacząco zwiększa bazę podatkową — lepiej zjeść 20 proc. dużego tortu niż 50 proc. małego.