Ukraina bliżej Unii

MAT
opublikowano: 2013-09-20 00:00

Polscy przedsiębiorcy skorzystają, jeśli nasz sąsiad podpisze umowę stowarzyszeniową.

Ukraiński rząd zaakceptował treść umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Jeśli zostanie podpisana, biznes skorzysta.

POD OKIEM BRUKSELI: Ukraina
 będzie musiała wprowadzić wiele reform
 pod nadzorem Komisji Europejskiej
 — mówi Jacek Piechota, prezes Polsko-
 -Ukraińskiej Izby Gospodarczej. [FOT. WM]
POD OKIEM BRUKSELI: Ukraina będzie musiała wprowadzić wiele reform pod nadzorem Komisji Europejskiej — mówi Jacek Piechota, prezes Polsko- -Ukraińskiej Izby Gospodarczej. [FOT. WM]
None
None

— To krok w stronę integracji z Unią Europejską, której obecnie sprzeciwia się już tylko partia komunistów — mówi Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

— Umowa będzie oznaczała europeizację standardów na Ukrainie. Do tej pory organy państwowe były największym wrogiem zagranicznych inwestorów zainteresowanych tamtejszym rynkiem — dodaje Tadeusz Namedyński, przewodniczący Komitetu Współpracy Wschodniej. UE uzależnia podpisanie umowy od spełnienia przez naszego sąsiada kilku warunków — m.in. uwolnienia Julii Tymoszenko i reformy wymiaru sprawiedliwości.

Gdyby zostały spełnione, mogłoby to nastąpić podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, zaplanowanego na listopad. Jeśli umowa zostanie zawarta, nie tylko zbliży Ukrainę do Europy, ale także pozytywnie wpłynie na jej gospodarkę.

— Zredukowane zostaną stawki celne. Pozwoli to ukraińskim przedsiębiorcom inwestować w Europie. To także dobry sygnał dla polskich i zachodnich inwestorów, którzy są zainteresowani Ukrainą. Wejście w życie części handlowej umowy, czyli DCFTA, sprawi, że biznes na Ukrainie stanie się bardziej przejrzysty — mówi Tadeusz Iwański, analityk ds. ukraińskich w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia. Jak mogą na tym skorzystać Polacy?

— Centralną częścią umowy jest jej część handlowa. Zakłada ona liberalizację rynku ukraińskiego, który w tej chwili jest trudno dostępny. Do tej pory Ukraina miała zupełnie odmienny system np. certyfikowania umów. Kiedy umowa stowarzyszeniowa zostanie podpisana, wszystko to zostanie ujednolicone — tłumaczy Jacek Piechota.

Przedsiębiorcy liczą przede wszystkim na to, że na Ukrainie prawo nareszcie będzie ich chronić. — To bardzo perspektywiczny rynek, a Ukraińcy chcą współpracować z Polakami. Dotychczas główny problem z prowadzeniem interesów w tym kraju polegał na tym, że nie zawsze były tam przestrzegane zasady państwa prawa — uważa Krzysztof Pióro, prezes zarządu działającego na Ukrainie Plast-Boksu.