Gross zwraca uwagę, że główna uwaga skupiona jest na długu publicznym USA, który sięga 14,3 bln USD, tymczasem nie uwzględnia się pieniędzy zagwarantowanych w programach Medicare, Medicaid czy Social Security, czyli kwoty blisko 50 bln USD. To nie koniec. Rząd USA ma także zobowiązania wynikające z programów związanych z ratowaniem systemu finansowego w latach 2008-2009. Uwzględniając wszystkie pieniądze, Gross szacuje zadłużenie USA na prawie 100 bln USD. To w jego ocenie powoduje, że kraj znalazł się w trudnej do pozazdroszczenia sytuacji fiskalnej, której nie da się według Grossa rozwiązać w krótkim czasie.
- Oczekiwać, że jesteśmy w stanie zredukować to w przestrzeni roku czy dwóch nie jest zbyt realistycznym założeniem – powiedział Gross w CNBC. – To znacznie więcej niż w przypadku Grecji, to znacznie więcej niż w przypadku innego rozwiniętego kraju. Mamy problem i musimy poradzić sobie z nim szybko – dodał.
W ostatnim czasie pojawiły się informacje, że amerykańskie banki prawdopodobnie ograniczą wykorzystanie obligacji skarbowych jako zabezpieczenia wobec derywatów i w innych transakcjach. Ich szefowie sygnalizują, że stanie się to prawdopodobnie w sierpniu. To kolejny sygnał wskazujący na rosnące obawy, czy amerykańscy politycy są w stanie szybko uzgodnić działania mające ograniczyć dalszy wzrost długu i deficytu budżetowego.
- Zawsze zastanawialiśmy się kto będzie kupował obligacje skarbowe po tym, jak Rezerwa Federalna zakończy ich zakupy w ramach QE2 pod koniec tego miesiąca – powiedział Gross. – Z pewnością nie będzie to Pimco i prawdopodobnie nie fundusze obligacji z innych krajów – dodał.
MD, cnbc.com