Usługi agencyjne

Zbigniew Lew-Starowicz
19-12-2003, 00:00

Agencje towarzyskie? W nauce mówi się o nich najczęściej przez pryzmat przyczyn prostytucji i zachowań klientów. Badania, dotyczące motywacji wyboru najstarszego zawodu świata zwykle analizują biografię życiową i seksualną prostytutek czy traktowanie ich przez klientów. Wypowiadają się naukowcy, policja, organizacje społeczne i prostytutki. Wiemy więc, że wielu klientów przychodzi, aby się wygadać, poszukać czułości, zaspokojenia potrzeb albo wyżyć się. Praca wiąże się z ryzykiem przykrego potraktowania, przemocy — nawet okaleczenia czy utraty życia. Banały.

Mniej słychać o ocenie świadczonych usług przez klientów. Trudno o to, bo wolą oni zostać anonimowi i nie ujawniają zainteresowania badaniami ankietowymi czy rozmową. Na podstawie dialogów z pacjentami i innymi mężczyznami, klientami prostytutek, wyłania się taki oto obraz świadczeń seksualnych:

„Rób swoje i spływaj”. Częsta postawa. Ideałem jest klient ograniczający się do kontaktu pochwowego lub oralnego, z szybkim orgazmem, rychło zmykający, hojny. Usługa trwa kilka, kilkanaście minut. Niektóre prostytutki wręcz okazują zniecierpliwienie przedłużającym się kontaktem seksualnym i starają się „pomóc” przez nasilenie bodźców dotykowych i tempa współżycia. „Niewiele chciał, krótko był i wreszcie poszedł sobie”. Zdarza się, że klientowi też to odpowiada — np. kiedy czuje dyskomfort korzystania z takiej właśnie formy zaspokajania potrzeb seksualnych, to jego pierwsza wizyta i jest zażenowany, zaczyna dopiero życie seksualne, przyszedł z ciekawości „jak to wygląda” itp. Ale inni klienci oczekują bardziej profesjonalnego potraktowania i nie akceptują „popędzania”. Zmieniają zatem agencję na inną. Na podstawie tego typu rozmów można stworzyć „mapę” agencji o wysokim, przeciętnym i fatalnym poziomie świadczonych usług.

„Terapeutki”. Prostytutki doświadczone, obdarzone zmysłem obserwacyjnym, wyczuwające, jakie problemy ma klient — np. cierpi z powodu zaburzeń erekcji czy przedwczesnego wytrysku. Potrafią stworzyć klientom poczucie bezpieczeństwa, udzielić pomocy, przełamać ich kryzys. Niejeden mężczyzna poczuł się dzięki nim wyleczony, szczególnie w zaburzeniach seksualnych na tle nerwicowym. Wielu mężczyzn czuje się niepewnie w roli kochanka, ma kompleks małego członka,... I oni zostają przez nie dowartościowani. Świadomość skutecznej pomocy daje tym kobietom satysfakcję z wykonywanej pracy: liczą się dla nich nie tylko pieniądze, ale i zadowolenie klienta. Znam przypadki, gdy wyleczony związał się z „terapeutką” — i doszło do małżeństwa.

„Lubiące swoją pracę”. Należą do tej grupy „terapeutki” i te kobiety, które odczuwają satysfakcję w czasie usług seksualnych: zaspokojenie seksualne, przyjemność z wywołania u klienta wysokiego poziomu podniecenia i radości, poczucie „jestem świetną kochanką”, nawiązania z klientem bardziej bezpośredniej więzi psychicznej. Niektórym podoba się, że klient odczuwa wobec nich potrzebę zwierzeń, szukania rad. Czują się potrzebne. Dla wielu mężczyzn to atrakcyjny typ prostytutki. Zaprzyjaźnia się z nią, zostaje jej stałym klientem. Świadczenia finansowe nabierają specyficznego charakteru transakcji — np. płaci się po wszystkim, więcej niż to przewidziane w cenniku, w formie ukrytej, bez ostentacji, jakby przy okazji. Oczekiwania i upodobania klienta są dobrze znane i zaspokajane, a nierzadko kontakty seksualne zaczynają być spontaniczne, pozbawione rutyny. Słyszy się niekiedy w rozmowach wyrazy uznania o poziomie świadczonych usług.

„Źle odgrywana rola”. Takim przykładem jest byle jakie udawanie orgazmu przez prostytutkę, chwalenie klienta za atrybuty jego budowy, męskości, umiejętności. Klient zaczyna podejrzewać, że chodzi w tym wszystkim o większą zapłatę. Za dużo kiepskiego aktorstwa, braku autentyzmu... Pacjent wyznał mi wprost: „Jej oczy mówiły co innego niż słowa — i rozdrażniło mnie to”.

„Świadome upijanie klienta”. Bywa, że celem tego jest doprowadzenie klienta do stanu „nieważkości”, a później wmawianie mu, że uprawiał już seks. Mężczyźni obdarzeni mocną głową niekiedy udają zamroczenie alkoholem i czekają na rozwój akcji. Jawne oszustwo budzi w nich złość. Może dojść do nieprzyjemnych sytuacji.

„Zastępstwo”. Klient nie otrzymuje tego, czego oczekiwał — np. wyraźnie deklarował, jakiego chce typu urody, budowy, a pojawia się ktoś o rażąco odbiegających cechach i usiłuje się mu wmówić, że przecież właśnie takie miał zapotrzebowanie. Zdarza się wprawdzie, że zdesperowany czy „napalony na seks” klient pogodzi się w końcu z losem, ale zadra po oszustwie zostaje — i już więcej nie korzysta z usług takiej agencji.

Jakość świadczonych usług seksualnych, jak widać, bywa różna. Podobnie następstwa. Są mężczyźni uzależnieni od korzystania z usług prostytutek, które w pełni zaspokajają ich oczekiwania i potrzeby.

Dla innych było to jednorazowe doświadczenie, skutecznie zniechęcające do powtórki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Usługi agencyjne