Vanderbilt - miliony z logistyki

Marcin Dobrowolski
aktualizacja: 05-01-2016, 09:03

Na transporcie i logistyce zarobić można olbrzymie pieniądze. Składnikami sukcesu są: odpowiednie pole działania, sprzyjająca koniunktura, odwaga i inteligencja. Wszystkie te elementy posiadał Cornelius Vanderbilt, protoplasta słynnej rodziny amerykańskich przedsiębiorców.

Cornelius urodził się w w maju 1794 r. w biednej rodzinie niderlandzkich imigrantów z miejscowości Bilt. Oznaczające pochodzenie 'van der' stało się w Ameryce częścią nazwiska zasymilowanej familii. 

Cornelius Vanderbilt (1794-1877)
Zobacz więcej

Cornelius Vanderbilt (1794-1877)

Ze względu na trudności ekonomiczne Vanderbilt zakończył edukację w wieku zaledwie 11 lat i nigdy jej nie dokończył, powtarzał zresztą: "Gdybym pobierał naukę w szkole to nie miałbym czasu żeby nauczyć się czegokolwiek innego". Już w młodym wieku rozpoczął pracę w firmach przepraw promowych rodzinnego miasta, zajmował się tam transportem towarów między Staten Island a Manhattanem. Już po pięciu latach, jako szesnastoletni młodzieniec założył własną firmę przewozową skutecznie konkurującą z doświadczonymi armatorami.

Początek XIX wieku to lata wojny Stanów Zjednoczonych z Wielką Brytanią, konfliktu będącego pokłosiem niedawnego wybicia się na niepodległość zrewoltowanych kolonii oraz wsparcia, jakiego udzieliły one rewolucyjnej Francji, a później Napoleonowi. W 1812 r. Vanderbilt wygrał przetarg na zaopatrywanie fortów rozmieszczonych wokół Nowego Jorku. Spisał się znakomicie wykorzystując do tego celu szybkie żaglowce-szkunery, które zwinnie unikały ognia angielskich dział. Choć były mniej ładowne od dotychczas wykorzystywanych, to małe straty jakie ponosiły zapewniały lepsze zaopatrzenie w broń, żywność i amunicję. 

W kolejnych latach zwrócił uwagę na mające olbrzymie znaczenie w amerykańskim handlu połączenie promowe pomiędzy Nowym Brunszwikiem a Manhattanem. Kilka lat wcześniej (przed 1818 r.) zostało ono zmonopolizowane przez przedsiębiorców i innowatorów maszyny parowej Roberta Fultona i Roberta Livingstona. Narzucili oni bardzo wysokie stawki za przewóz towarów między Filadelfią a Nowym Jorkiem. Inteligencja Vanderbilta - umiejętne zarządzanie łańcuchami dostaw oraz chęć zajęcia miejsca dotychczasowych liderów skłoniła go do narzucenia bardzo niskiej marży. Konkurenci oskarżyli go o stosowanie nieuczciwych cen w celu biznesowego zniszczenia rywali, sprawa trafiła nawet przed Sąd Najwyższy. Jednak w trakcie procesu Cornelius wykazał, że na usłudze wciąż zarabia, dlatego pozew został oddalony. 

W 1840 r. Vanderbilt miał już 100 statków, które zapewniały transport towarów i ludzi po rzece Hudson. Uważany był wtedy za największego pracodawcę w Stanach Zjednoczonych.

Kiedy w drugiej połowie lat 40. w Kalifornii wybuchła gorączka złota jednym z najpoważniejszych problemów była komunikacja między dwoma wybrzeżami USA zapewniana dotychczas przez karawany osadników. Były one narażone na ataki Indian i przestępczych grup a także musiały zmagać się z trudną przeprawą przez wysokie góry. Na transkontynentalną trasę kolejową trzeba było czekać jeszcze dwadzieścia lat. Vanderbilt stworzył wtedy połączenie intermodalne, które umożliwiało podróż zarówno ludzi, jak i cennego kruszcu. Statki ze Wschodniego Wybrzeża płynęły do Nikaragui, a następnie z zachodniego brzegu tego kraju do Kalifornii. Ze wschodu na zachód ciągnęły tysiące poszukiwaczy złota, z zachodu na wschód transportowany był zaś cenny kruszec.

Cornelius Vanderbilt bardzo wcześnie zaangażował się w rozwój kolei widząc w niej, i słusznie, potencjalne źródło bajecznych przychodów. Jego zaangażowanie doprowadziło nawet do tego, że w 1833 r. stał się jedną z ofiar poszkodowanych w pierwszym wypadku kolejowym w USA. W konsekwencji wykolejenia wagonu doznał złamania żebra i przebicia płuca które przypłacił kilkumiesięczną hospitalizacją. Być może to traumatyczne doświadczenie ograniczyło początkowo jego inwestycje w transport kolejowy, choć dla nas i tak mogą się one wydawać imponujące: od 1844 r. obsługiwał bowiem jedno z najważniejszych połączeń USA, między Bostonem a Nowym Jorkiem. 

Vanderbilt miał niezwykłą intuicję. Potrafił wyczuć ten odpowiedni moment, w którym należy zainwestować, ale mimo sentymentów nie miał też oporów przed wycofaniem kapitału w momencie, w którym uznał, że inwestycja staje się nieopłacalna. Właśnie dlatego w latach 60. rozpoczął stopniowe wyprzedawanie biznesu promowego i rozwój odnogi kolejowej.

Pierwszą (i tak naprawdę jedyną) wielką porażkę poniósł Vanderbilt w 1873 r., kiedy wybudował linię do Chicago i starał się przejąć kontrolę nad spółką zarządzającą koleją Erie Railroads należącą do Jaya Goulda. Na próbie tej Cornelius stracił 7 milionów dolarów. 

Vanderbilt już za życia zdobył sobie opinię człowieka skąpego i wyjątkowo bezwzględnego. Jednemu ze swoich dawnych wspólników napisał: "Chciałeś mnie oszukać. Nie pozwę cię, proces jest zbyt wolny, ale zrujnuję cię." Był też niezwykle głębokim narcyzem, mawiał podobno, że kobiety kupują akcje, ponieważ jego podobizna znajduje się na papierach wartościowych. Był dwukrotnie żonaty, za każdym razem z bliskimi kuzynkami. W swoim testamencie wydziedziczył niemal wszystkich synów, 95% majątku przekazując równie bezwzględnemu co on synowi Williamowi, resztę rozdysponowując między córki. 

Zmarł 4 stycznia 1877 r. 

W dniu jego śmierci zawaliła się należąca do niego hala terminalu kolejowego w Nowym Jorku. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu