Kilkusetosobowa załoga Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego (ZNTK) w Poznaniu przeprowadziła w poniedziałek kilkunastogodzinny strajk ostrzegawczy. Robotnicy domagają się wypłacenia zaległego wynagrodzenia - pensji nie dostali od kwietnia.
Poniedziałek był trzecim dniem strajku - robotnicy protestowali w czwartek i piątek. "Na razie rano rozpoczynamy i po południu kończymy. Nie wykluczamy jednak strajku okupacyjnego" - powiedziała PAP przewodnicząca komitetu strajkowego Lidia Dudziak.
W południe ze strajkującymi spotkał się wojewoda Wielkopolski Andrzej Nowakowski, który obiecał wsparcie dla protestujących.
"Ustaliliśmy, że dziś zbiera się rada nadzorcza firmy i postaram się przekazać jej ustalenia protestującym" - powiedział po spotkaniu PAP wojewoda Nowakowski.
We wtorek w Warszawie ministerstwo Skarbu Państwa ma otworzyć oferty od chętnych do kupna 25 proc. akcji ZNTK. "Jedziemy do Warszawy przyjrzeć się transakcji" - powiedziała PAP Dudziak.
Zapytana przez PAP, czy protestujący mają pomysł na ratowanie swojego zakładu pracy przed upadkiem, Dudziak powiedziała: "Tak. Znalazłaby się firma, która zainwestowałaby w tę fabrykę. Nazwy na razie nie podam. Ale rozmawialiśmy z nimi. Są chętni" - powiedziała PAP Dudziak.
Pracownicy ZNTK już kilka razy protestowali w tym roku, domagając się swoich wynagrodzeń. Po kilkukrotnych, kilkugodzinnych strajkach otrzymali wynagrodzenie za luty i marzec br. Pracownicy domagają się też m.in. zagwarantowania odpowiednich warunków BHP i wydawania odzieży roboczej.
Poznańskie Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego produkują lokomotywy i wagony, w tym nowoczesne szynobusy kupowane przez samorządy do obsługi regionalnych połączeń kolejowych. Zakład zatrudnia ok. 520 osób. Firmę kontrolują trzy osoby prywatne, które mają ponad 50 proc. udziałów.