Wałęsa jak coca-cola

Mamy oto „złych” — system komunistyczny oraz „dobrych” — zwykłych ludzi, jak każdy z nas, którzy w pewnym momencie powiedzieli: „dość” i mianowali swojego „szeryfa”. Ten szeryf zdołał obronić wartości i mimo klęsk oraz niepowodzeń jego walka zakończyła się sukcesem. To nie jest zarys scenariusza filmu fabularnego o narodzinach Solidarności i politycznych narodzinach Lecha Wałęsy (ale po obejrzeniu kilku superprodukcji amerykańskich śmiem twierdzić, że mógłby być, a być może będzie), lecz opis fenomenu nieustającej popularności byłego prezydenta w Stanach Zjednoczonych i na świecie. Niemalże jak coca-cola.

book icon
Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie Subskrypcja PB
Premium Offer
Poznaj „PB”
79 zł 7,90 zł / miesiąc
przez pierwsze 3 miesiące
Chcesz nas lepiej poznać? Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!
WYBIERZ
Rabat 30%
Premium Offer
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł / rok
Skorzystaj z 30% rabatu
Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok. Zaoszczędzisz 285 zł.
WYBIERZ