W ubiegłym tygodniu wartość S&P500 wzrosła o 2,6 proc., najmocniej od lipca. Wskaźnik cena/zysk (raportowany) indeksu wzrósł do 19,3 – najwyższej wartości od czerwca 2004 roku. Poza wysokimi cenami akcji inwestorów mogą zniechęcać informacje o stanie gospodarki, pojawiające się w kontekście podsumowania roku po bankructwie Lehman Brothers. Bruce Kasman, główny ekonomista JPMorgan Chase nie poprawił nastrojów prognozując, że mimo oczekiwanego w przyszłym roku średniego 3,5 proc. kwartalnego wzrostu gospodarczego jego dynamika będzie zbyt niska, aby PKB osiągnął wartość sprzed kryzysu. To świadczy o głębokości kryzysu, bo odrabianie strat po 10 poprzednich recesjach trwało zwykle mniej niż 12 miesięcy. Inwestorów może także niepokoić wiadomość o rosnącym napięciu między USA i Chinami. W piątek po zamknięciu sesji amerykańska administracja ogłosiła nałożenie karnego cła na importowane z Chin opony. Chińczycy ostro zaprotestowali i nazwali naruszeniem zasad handlu międzynarodowego.
Na początku sesji taniały akcje banków, m.in. Bank of America, który rok temu zdecydował się przejąć Merrill Lynch, ratując go w ten sposób przez bankructwem. Słynny ekonomista Joseph Stiglitz oświadczył, że problemy amerykańskich banków nie zostały przez miniony rok rozwiązane, a nawet się pogłębiły. Wśród blue chipów taniała także Alcoa. HSBC dał jej rekomendację “niedoważaj” wskazując na wycenę nieadekwatną do notowań aluminium. Kurs największego w USA producenta aluminium wzrósł od dołka z 6 marca o prawie 150 proc.
Po stronie wzrostów znalazł się Sprint Nextel. Brytyjska prasa spekuluje, że
Deutsche Telekom szykuje ofertę przejęcia amerykańskiego operatora komórkowego.