Warszawski rynek akcji ciągle stoi w miejscu

Sebastian Gawowski
opublikowano: 2001-05-21 00:00

Warszawski rynek akcji ciągle stoi w miejscu

GPW korzystała w minionym tygodniu z każdego pretekstu do wzrostu. Jednak takich bodźców nie było zbyt wiele, co przekłada się na małe zmiany indeksów. Podobnego przebiegu notowań można spodziewać się w najbliższych tygodniach.

Ubiegły tydzień ponownie nie przyniósł wyjaśnienia sytuacji na giełdzie. Warszawski rynek stoi w miejscu. Inwestorzy polują na tanie okazje i natychmiast wycofują się z rynku realizując skromne zyski. Wzrosty wywołują pojedyncze impulsy, jednak brakuje chętnych do kupna akcji.

Ponownie Elektrim

W poniedziałkowych notowaniach bezsprzecznie królował Elektrim. Cena akcji holdingu wzrosła o ponad 6 proc., a inwestorzy spekulowali pod rezultaty walnego zgromadzenia akcjonariuszy. Aprecjacja walorów spółki na tle słabnącego rynku pozwoliła indeksom pozostać w strefie wartości dodatnich. Na kolejnych sesjach, bez wsparcia zwyżkującej ceny akcji holdingu, było już dużo gorzej. Na podgrzanie atmosfery dzięki warszawskiemu przedsiębiorstwu można liczyć przy okazji kolejnej tury WZA. Niewykluczone, że rynek wkrótce doczeka się także wezwania na akcje właściciela PTC, które ogłosi jedna ze zniecierpliwionych stron konfliktu.

Stopy w tle

Zgodnie z oczekiwaniami, Rezerwa Federalna zredukowała stopy o 50 punktów bazowych. Światowe giełdy dyskontowały tę decyzję od początku miesiąca. Inwestorzy zareagowali na sam fakt obniżki dosyć chłodno, więc na rynku zapanowało duże zaskoczenie, gdy następna sesja za oceanem zakończyła się znaczącą aprecjacją. Zachowanie amerykańskich indeksów wystarczyło, aby skłonić do zakupów graczy na innych rynkach. W Warszawie mocnemu odbiciu towarzyszył wysoki wzrost aktywności handlujących. W czwartek obroty na całym rynku przekroczyły 355 mln zł, co stanowi ponad 70-proc. skok wolumenu w stosunku do poprzednich sesji.

Debiuty

Od początku maja liczba emitentów na rynku zwiększyła się o trzy spółki. To dużo, zważywszy, że w tym roku na debiut na GPW zdecydowało się tylko pięć spółek. W minionym tygodniu w notowaniach ciągłych pojawiły się walory LPP. Debiut odzieżowej firmy przypadł na przecenę szerokiego rynku akcji. Mimo że na zamknięciu kurs spółki nie zmienił wartości, przez dłuższą część sesji nowicjusz podążał w ślad za spadającymi walorami innych przedsiębiorstw. W notowaniach jednolitych solidnie radzi sobie GK Inwest. Deweloper z Małopolski zyskał pierwszego dnia 7 proc. Jednak symboliczny obrót podważa atrakcyjność inwestycyjną spółki. Warto odnotować, że GK Inwest zdecydował się wejść na giełdę rezygnując z publicznej subskrypcji.

Fala wezwań

Inwestorzy spekulowali pod wezwanie na akcje Okocimia już dwa tygodnie wcześniej, znacznie podbijając wycenę browaru. Faktycznie Carlsberg nie zwlekał, a zaproponowana cena, zdaniem analityków, zagwarantuje sukces duńskiemu inwestorowi. Rynek doczekał się również wezwania ITI na akcje imienne nowosądeckiego Optimusa. W rezultacie rozpoczął się kolejny etap przejmowania tej spółki przez firmę medialną notowaną na giełdzie w Luksemburgu. Dzięki decyzji ITI wzrosły notowania BRE Banku, do którego przede wszystkim skierowane jest wezwanie. Obecny poziom cenowy większości papierów gwarantuje inwestorom skupienie dodatkowych pakietów po atrakcyjnej cenie. Dlatego można spodziewać się kolejnych wezwań.

Liderzy i maruderzy

Inwestorzy posiadający akcje Lety i Ireny mieli największe powody do zadowolenia w ubiegłym tygodniu. Skokowy wzrost ceny papierów huty szkła ma zapewne podłoże w długotrwałym konflikcie między akcjonariuszami giełdowej spółki. Niestety niewielu inwestorów skorzysta na hossie na tych walorach. Wzrostom towarzyszy niska wartość obrotu. Aprecjacja Lety to efekt pozyskania inwestora przez spółkę z Wodzisławia. Giełdowi hazardziści zakwalifikowali jej walory do spekulacyjnego segmentu, gdyż jest to kolejna firma, która szansy na rozwiązanie swoich problemów szuka w zmianie profilu działalności. Władze spółki nie były jednak oryginalne, decydując się na bardzo popularny sektor informatyczny.

Inwestorzy ponownie wyprzedawali papiery Stalexportu, realizując zysk po odbiciu ceny od dna. W tym okresie nie pojawiły się żadne oznaki poprawy sytuacji w grupie katowickiej spółki, więc nie było jakichkolwiek fundamentalnych przesłanek do dalszego wzrostu kursu akcji dystrybutora wyrobów hutniczych.