Rząd z optymizmem rozpoczyna prace nad przyszłorocznym budżetem. Obliczenia dochodów państwa postanowił oprzeć na założeniu, że gospodarka rozwija się w tempie 3,5 proc. — poinformował Michał Boni, szef doradców premiera. To zbliżona dynamika do oczekiwań rynku, ale zwykle rząd zaniża zakładany wzrost, tworząc sobie bufor bezpieczeństwa. Np. w budżecie na 2010 r. założony jest wzrost PKB o 1 proc., choć większość prognoz mówi o około 3 proc.
Podobnie odważna jest prognoza inflacji — wynosi 2,3 proc. Podobnego poziomu oczekują ekonomiści rynkowi, czyli w tym wypadku rząd "poduszki" również nie przewiduje.