Wiara w kompromis

Katarzyna Kozińska
15-04-2004, 00:00

Bez odroczenia terminu wejścia nowego prawa będziemy wydawać rocznie na leki o 1,5 mld zł więcej. Ale rząd ma asa w rękawie.

Resort zdrowia przekazał wczoraj do misji w Brukseli wniosek o przyznanie Polsce okresu przejściowego na wprowadzenie prawa ochrony danych rejestracyjnych leków (data exclusivity). Stamtąd dokument ma jak najszybciej trafić do Komisji Europejskiej. Rząd chce, aby nowy przepis zaczął u nas obowiązywać nie w 2006 r., lecz 15 lat później.

Pierwsze spotkanie negocjacyjne w tej sprawie zaplanowano na 29 kwietnia. Na tym samym spotkaniu komisja zamierza poruszyć również temat zarzutów celno-skarbowych stawianych pod adresem koncernów farmaceutycznych importujących do Polski leki. Już po pierwszych sygnałach widać, że w negocjacjach te dwie sprawy będą się ze sobą prze-platać.

— Polski rząd może potraktować sprawę importu leków jako ostatni argument w negocjacjach. To taki as w rękawie — nie będzie kar dla importerów, jeśli będzie okres przejściowy. Ten okres przejściowy jest naszym producentom bardzo potrzebny. Muszą mieć czas, aby przygotować portfele produktów i finanse na okres, w którym — przez wiele lat — nie będą mieli możliwości wprowadzenia do produkcji nowego leku — mówi przedstawiciel organizacji zrzeszającej producentów leków.

— 29 kwietnia UE będzie wracać do tematu importu leków, a my będziemy dobrze przygotowani do dyskusji. Liczę, że do tego czasu otrzymamy z resortu finansów wyniki kontroli firm farmaceutycznych, które pokażą, czy importerzy zawinili. Na razie resort zdrowia nie wycofuje się z wątpliwości pod adresem importerów — odpowiada Marcin Wiśniewski, wicedyrektor Departamentu Polityki Lekowej w Ministerstwie Zdrowia.

Chrońmy krócej

Sporny przepis o 11-letniej ochronie danych daje koncernom farmaceutycznym prawo do wyłączności rynkowej dla ich leków innowacyjnych. Od 2006 r. (wtedy prawo zacznie obowiązywać) przez kolejne 11 lat żaden nowy preparat nie może być kopiowany przez firmę generyczną.

— Okres przejściowy nie likwiduje prawa ochrony leków innowacyjnych, tylko skraca okres jego obowiązywania o 5 lat. Zgodnie z wcześniejszymi uzgodnieniami, Polska zagwarantowała bowiem 6-letnią ochronę od wejścia do Unii. I tak by też było w czasie trwania okresu przejściowego — wyjaśnia Cezary Śledziewski, dyrektor Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Każdy rok na wagę złota

Teraz polskiego budżetu i pacjentów najzwyczajniej nie stać na dłuższy okres blokady.

— Na podstawie najczęściej sprzedawanych leków wyliczyliśmy, że każdy kolejny rok ochrony przyniósłby wydatki o 500 mln zł wyższe, niż gdyby na rynku był dostępny chociaż jeden tańszy odpowiednik każdego leku innowacyjnego, który refunduje budżet. Z kieszeni pacjentów musiałoby natomiast popłynąć w ciągu roku 250 mln zł więcej na leki refundowane i aż 800 mln zł na nierefundowane — mówi dyrektor Wiśniewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wiara w kompromis