Wiatr zaprzecza kontaktom z Ałganowem i sektorem paliwowym

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 16-04-2005, 14:35
Obserwuj w MójPB:

Zarówno ja, jak i firma Mitpol, której jestem współudziałowcem, nie mieliśmy związków z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem - oświadczył podczas sobotniego przesłuchania przed komisją ds. Orlenu, Sławomir Wiatr. Stwierdził równocześnie, że nie miał żadnych związków biznesowych z sektorem paliwowym i płockim koncernem.

Zarówno ja, jak i firma Mitpol, której jestem współudziałowcem, nie mieliśmy związków z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem - oświadczył podczas sobotniego przesłuchania przed komisją ds. Orlenu, Sławomir Wiatr. Stwierdził równocześnie, że nie miał żadnych związków biznesowych z sektorem paliwowym i płockim koncernem.

Wiatr zeznał, że od 1989 r. zna Ałganowa, ale nigdy nie utrzymywał z nim żadnych kontaktów. Oświadczył, że nie pamięta wszystkich okoliczności swych późniejszych spotkań z Ałganowem. Przypomniał sobie przyjęcie urodzinowe Aleksandra Żagla oraz swoje własne urodziny, gdy na to właśnie przyjęcie Kuna i Żagiel przyprowadzili nie zaproszonego Ałganowa.

Powiedział, że firma Mitpol, której jest współudziałowcem, nie miała żadnych relacji ani kontaktów z Ałganowem. Firma Kuny i Żagla - Polmarck, w której pracował Ałganow, ma 20 proc. udział w obrocie Mitpolu, jako dostawca importowanych produktów.

Firma Mitpol to firma handlująca przede wszystkim tzw. artykułami korpusowymi, czyli wszystkim, co się stawia na stołach - od pojemniczków na przyprawy po świeczniki. Mitpol, podobnie jak Polmarc, były udziałowcami firmy Billa Polska prowadzącej sieć supermarketów Billa na terenie Polski.

Wiatr zeznał, że w żaden sposób nie dotyczy go spotkanie wiedeńskie Jana Kulczyka z Ałganowem w lipcu 2003 roku. Zaznaczył, że nie rozmawiał o tym spotkaniu ani z Ałganowem, ani z Żaglem, czy Kuną, którzy współorganizowali to spotkanie.

"Żadnych interesów biznesowych nigdy w Wiedniu nie miałem" - oświadczył świadek. Powiedział też, że w latach 1981-82 i 1986-87 mieszkał w stolicy Austrii, ponieważ wykładał na tamtejszej uczelni.

W tym czasie - jak przyznał - był współpracownikiem wywiadu Służby Bezpieczeństwa PRL, w Niemczech i Austrii. Jego zdaniem współpraca ta trwała od 1979 roku do 1989 roku, kiedy to został sekretarzem Komitetu Centralnego ówczesnej PZPR.

Świadek powiedział, że nie miał związków biznesowych ze skarbnikiem SDRP Wiesławem Huszczą, Jerzym Jaskiernią, Józefem Oleksym i jego żoną Marią. W ZSRR był trzy dwa razy - w roku 1989 (we wrześniu i listopadzie) i pod koniec 1990 roku.

Potwierdził, że w grupie znajomych jeździł na narty z Jolanta Kwaśniewską za granicę w latach 1992-96. Byli tam też m. in. Marek Siwiec i Ryszard Kalisz.

Wiatr powiedział po przesłuchaniu, że spodziewał się takich pytań. "Nie wiedziałem tylko jaką książkę telefoniczną będę musiał odczytać" - dodał.

Posłowie lewicy nie zadawali pytań Wiatrowi. Jeden z wiceprzewodniczących komisji Andrzej Aumiller (UP) uważa, że sobotnie przesłuchanie to stracony czas. "Nie dowiedziałem się niczego czego wcześniej nie wiedziałem. Poza tym mamy wielu ważniejszych świadków do sprawy orlenowskiej" - dodał. Zdaniem Bogdana Bujaka (SLD), przesłuchanie pokazało, że "układ wiedeński" de facto nie istniał.

Zbigniew Wassermann (PiS) nie ma poczucia straconego czasu. "Mam za to poczucie jak trudno rozmawiać z dobrze przygotowanymi do przesłuchania ludźmi, którzy mieli wyraźni kontakt ze służbami specjalnymi. To są niezwykle trudni świadkowie" - dodał w rozmowie z dziennikarzami.

Pytany, czy z przesłuchania wywnioskował, że Wiatr ma jakieś związki z "układem wiedeńskim", Wassermann powiedział, iż świadek wielu rzeczom zaprzeczał. "Mieliśmy podobną sytuację z Kuną i Żaglem - wyszli z sali nawet bardziej uśmiechnięci niż ten świadek, a okazuje się w tej chwili, że będą się mieli z czego tłumaczyć" - podkreślił. Poseł PiS powiedział też, że zeznania Wiatra muszą być zweryfikowane, w czym może pomóc m.in. akta IPN dotyczące świadka.

Zdaniem Konstantego Miodowicza (PO) przesłuchanie powinno odbyć się w trybie niejawnym i wtedy wniosłoby więcej.

Poseł PO uważa, że nie ma wątpliwości, iż służby bezpieczeństwa państwowego Austrii interesowały się młodym naukowcem o nazwisku Wiatr i "kanałem dla niego wiarygodnym - socjaldemokratycznym - zaaranżowały spotkanie z tymi, którzy już od dłuższego czasu współpracowali z policją austriacką".

Wiatr przyznał w sobotę, że Kunę i Żagla poznał na początku 1990 roku przez wieloletniego austriackiego parlamentarzystę, b. sekretarza generalnego socjaldemokratycznej Partii Austrii na początku i b. ministra spraw wewnętrznych Austrii K. Blechę.

Kolejne przesłuchanie przed komisją - tym razem Konrada Urbańskiego, b. współpracownika Andrzeja Celińskiego - we wtorek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane