Poniedziałek (ponad 6 proc. spadku na WIG20) był najgorszym dniem dla GPW od 4 miesięcy. Warszawa wyróżniała się też in minus na giełdowej mapie świata. Otwarcie sugerowało, że we wtorek może być podobnie. Po kilku minutach indeks zaczął jednak odrabiać straty. Obecnie, to właśnie GPW jest najmocniejszym parkietem Starego Kontynentu. Nieznacznie drożeją nawet spółki surowcowe, choć ropa i metale nadal tanieją.
Liderem wzrostów jest BZ WBK, który dostanie blisko 70 mln zł dywidendy od spółek Aviva. Bank dostał też lepszą rekomendację od Raiffeisena. Ci sami analitycy radzą sprzedawać PKO BP. Największy detalista jest najsłabszy z dużych banków. Akcja PiS w jego sprawie nie pomaga.
O ponad 5 tys. spadła od końcówki wczorajszej sesji liczba otwartych pozycji na najbardziej płynnym kontrakcie na WIG20 (do poniżej 85 tys.). Wygląda na to, że ktoś realizuje zyski.
- Z punktu widzenia analizy technicznej po wczorajszej sesji odnotowujemy deprecjację futures poniżej szczytu z początku stycznia br. (1.930 pkt.). Sygnał ten nadał rynkowi dużego impetu, co znalazło odzwierciedlenie w załamaniu górnego ograniczenia majowej konsolidacji (1.900 pkt.). Obecnie oporem dla futures są okolice wspomnianego poziomu 1.900 pkt. Najważniejszym technicznym wsparciem jest natomiast poziom 1.800 pkt. i niżej minimum z 26 maja br. (1.753 pkt.). Na chwilę obecną przełamanie tych poziomów wydaje się być mało prawdopodobne. Kluczowa dla naszego rynku pozostaje koniunktura na Wall Street i skala obserwowanej od kilku dni korekty spadkowej na rynku surowców – komentują obecne wydarzenia analitycy ING Securities.