Ostatnie miesiące, a przynajmniej ich początki, były bardzo dobre dla inwestorów. Tym razem jest inaczej. Od początku lipca podstawowe indeksy WIG oraz WIG20 straciły ponad 2 proc. Po raz ostatni tak słabo było na początku lutego (licząc do ósmego dnia każdego miesiąca).
Powtórka z lutego
Spadki na początku lutego poprzedziły
ustalenie nowych dołków bessy. Później jednak pierwsze sesje marca, kwietnia,
maja oraz czerwca przynosiły wyraźne wzrosty. W lipcu giełdy idą w dół. To zły
znak, ale dopóki WIG20 pozostaje powyżej 1800 pkt, nie ma powodów do paniki.
Wczoraj w trakcie sesji indeks największych spółek zjechał nawet do 1786 pkt,
ale zdołał odbić się do 1807 pkt. To przedłuża nadzieje optymistów, że korekta
będzie płytka.
— Jesteśmy blisko rozstrzygnięcia. Przebicie 1800 pkt mogłoby przesądzić o mocniejszej korekcie, z którą rynek liczy się od dawna. Spadek amerykańskiego indeksu SP, najpierw poniżej 920, a później 900 pkt może zaszkodzić także innym rynkom — mówi Tomasz Jachowicz, analityk DnB Nord.
Rynki słabną
Słabość zagranicznych rynków już widać.
Niemiecki DAX oddalił się już o blisko 11 proc. od szczytów z początku czerwca,
a amerykański SP 500 stracił blisko 7 proc. od połowy ubiegłego miesiąca. Na
wykresach zagranicznych indeksów widać negatywne sygnały.
— Nasdaq, SP 500 i DJIA przebiły poważne wsparcia. Stało się tak przy małych obrotach, co nieco łagodzi nastroje — uspokaja Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.
Technika sugeruje, że niemiecki DAX może zjechać o około 9 proc.
— W poniedziałek DAX przełamał linię szyi formacji RGR, wysyłając negatywny sygnał. Wtorkowy spadek był potwierdzeniem. Ta formacja wróży, że indeks może spaść do 4200 pkt — uważa Marcin Lachowski, analityk BM BGŻ.
Prognozy ważniejsze
Technicy również przestrzegają, że
podobnej skali spadków można spodziewać się po indeksie WIG20. To oznaczałoby
zejście w okolice 1600 pkt.
Mimo sygnałów dalszego spadku płynących z analizy technicznej, specjaliści ostrzegają, że w najbliższych tygodniach wszystko może się zdarzyć.
— Przed nami trzy tygodnie olbrzymiej zmienności. To będzie wynikało z rozpoczętego właśnie sezonu wyników w Stanach Zjednoczonych. Korekta na rynkach trwa już więc trzy tygodnie. To mogłoby sugerować, że inwestorzy spodziewają się słabych wyników. Jednak najważniejsze będą przedstawiane prognozy na kolejny kwartał — twierdzi Piotr Kuczyński.
Surowce coraz cięższe
W najbliższych tygodniach wynikami
amerykańskich spółek będzie żył cały świat. Dopiero po kilku tygodniach
przyjdzie czas na prezentację dokonań polskich spółek z drugiego kwartału i
perspektyw na kolejny. Ten sezon wyników w Polsce, z powodu zmian w prawie,
wydłuży się aż do końca wakacji. Wiele spółek zamiast wyników kwartalnych
opublikuje półroczne. Mają na to czas aż do końca sierpnia.
— Obserwujemy korektę. Sądzę, że potrwa ona kilka tygodni i przeciągnie się do sezonu prezentacji wyników naszych spółek z drugiego kwartału. W tym czasie indeks WIG20 może zejść do 1650- -1700 pkt — uważa Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.
Dodatkowym, ale bardzo ciężkim balastem dla akcji może być rynek surowcowy.
Tam również od kilku dni wyceny wyraźnie idą w dół (patrz s. 19). Spadki mogą
się jeszcze wyraźnie pogłębić. Sytuacja na rynkach finansowych może rozwijać się
bardzo dynamicznie, a dużo może zależeć od tego, czy potwierdzą się obawy
inwestorów, że Stany Zjednoczone mogą potrzebować drugiego pakietu
stymulacyjnego. Jeśli potrzebują, to ożywienie w największej gospodarce nastąpi
później, niż prognozowano.