Już bowiem w pierwszych minutach handlu na WIG20 pękła bariera 1800 pkt. To nie tylko ważny poziom ze względów psychologicznych. Analitycy techniczni wieszczyli, że zejście poniżej poziomów dołków z maja i czerwca to pewna dalsza zniżka indeksów. I do tego prawdopodobnie dynamiczna. Popłochu jednak nie było, a jedynie wyczekiwanie na otwarcie amerykańskich giełd po trzydniowej przerwie.
Oczekiwania rynkowe są obecnie stosunkowo wysokie i zakładają nieustanną poprawę sytuacji w realnej gospodarce. Na takim przeświadczeniu wielu graczy doważało w ostatnich miesiącach portfele akcyjne, co pomogło wiosennemu odbiciu na parkietach całego świata. Tymczasem zamiast poprawy, w niektórych przypadkach widać jednak poważny regres. W miniony czwartek rynek zszokowała skala skurczenia się amerykańskiego rynku pracy w czerwcu, a w poniedziałkowy poranek – spadek wartości lipcowego indeksu zaufania inwestorów ze strefy euro. To napędzało podaż akcji. Giełdowe byki czekały z kontratakiem na przecięcie łańcucha złych informacji. Dogodnym momentem okazał się popołudniowy odczyt wskaźnika aktywności w amerykańskim sektorze usług. Wzrósł mocniej od oczekiwań, co dodało animuszu stronie popytowej na GPW. Udało się jej wyprowadzić WIG20 powyżej 1820 pkt, choć w końcówce sesje krajowi inwestorzy zasugerowali się zachowaniem zagranicznych parkietów, gdzie w większości królowały spadki 1-2,5 proc. Jedynie w Budapeszcie główny indeks wyszedł lekko na plus. W rezultacie WIG20 stracił 0,95 proc. (zszedł do 1810,97 pkt), a WIG obsunął się o 0,9 proc., do 29834,98. Ci, którzy doszukują się trendów w poziomach następujących po sobie dołków i szczytów indeksów, mogą mówić właśnie o odwróceniu się wzrostowej tendencji. Wadą takiego rozumowania jest jednak to, że przy obecnej dużej zmienności wejście na rynek i wyjście z niego może okazywać się mocno spóźnione.
Lekko spadkowa sesja nie przeszkodziła jednak kursom niektórych spółek w mocnym wzroście. Wciąż w objęciach spekulantów znajduje się Budvar. Producent okien być może najgorsze ma za sobą, ale do pokazania bardzo dobrych wyników jest jeszcze daleko. Choć to konkurenci mają niższe wskaźniki giełdowe, popyt przy stosunkowo niedużych obrotach wywindował notowania Budvaru o 18,7 proc. Bilans pięciu sesji to już 88 proc. na plusie. Wśród blue chipów pozytywnie wyróżnił się Bioton, którego atrakcyjność w oczach graczy podniosła spodziewana umowa inwestycyjna z amerykańskim funduszem. Na drugim biegunie znalazła się Agora, która traci z powodu zniżkującego czytelnictwa i spadku wpływów reklamowych. W niełasce inwestorów znalazły się również cukiernicze Mieszko i Jutrzenka. Słoneczna pogoda zwraca bowiem uwagę bardziej w kierunku producentów lodów czy napoi. Choć tych pierwszych nie ma na GPW, o tyle kurs Kofoli pozostał niewzruszony.