Wilbo ma trzy kroki do celu

Magdalena Graniszewska
12-02-2008, 12:15

Rybnej spółce marzą jej się nowe produkty, przejęcia, w kraju i za granicą. A jeszcze niedawno właściciele rybnej firmy chcieli sprzedać akcje inwestorowi. Kurs Wilbo lekko rośnie, ale ciągle jest blisko dwuletniego minimum.

Wilbo zaskoczy rynek nową linią produktów. Zaraz potem ruszy z przejęciami. Następnym etapem będzie wyjście za granicę.

— Sygnał jest jasny — Wilbo nie jest na sprzedaż. Mam jeszcze dwa lata na zrobienie z firmy ważnego gracza na rynku — mówi Leszek Stypułkowski, prezes Wilbo (pełni funkcję od lipca 2007 r.).


Pierwsze koty…
Pierwszy etap restrukturyzacji nowy prezes ma już za sobą. Uporządkował portfel nieruchomości należących do Wilbo (kupił dotychczas dzierżawione, sprzedał te, których firma nie potrzebowała). Rezultat — około 1 mln zł, które spółka zaoszczędzi w tym roku. Poza tym zarząd poprawił efektywność zarządzania produkcją i zapasami oraz zrezygnował z większości nierentownych kontraktów. Teraz czas na drugi etap. Motyw przewodni: nowe produkty i grupa kapitałowa.

— Do końca drugiego kwartału będziemy gotowi z nową linią produktów rybnych klasy premium. Chcemy z nimi dotrzeć do ludzi w wieku 25-35 lat i zachęcić do konsumpcji tych produktów dwa razy w tygodniu — ujawnia Leszek Stypułkowski.

Nowa linia ma pojawić się na sklepowych półkach jesienią. Wtedy też Wilbo zacznie rozmawiać z partnerami na temat współpracy kapitałowej.

— Będziemy szukać synergii eksportowych i dystrybucyjnych. Mam już na oku kilka firm z naszej branży, o obrotach rzędu 50-100 mln zł. W grę wchodzą zarówno przejęcia, jak i fuzje. Myślę, że do końca roku podpiszemy list intencyjny — zapowiada Leszek Stypułkowski.

W 2009 r. zacznie się trzeci etap strategii. Wilbo ponownie pomyśli o nowych produktach, tym razem spoza branży rybnej. Firma wyjdzie też za granicę.

— Planujemy przejęcia w krajach naszego regionu — mówi prezes.

Na taką strategię potrzebne są pieniądze. Na razie Wilbo je ma. Firma szacuje, że planowane inwestycje (m.in. zakup systemów informatycznych i nakłady na marketing) pochłoną 4,5 — 5,5 mln zł, które pokryje z funduszy własnych i z pomocą kredytów. Z kolei finansowanie transakcji kapitałowych jest sprawą otwartą.

— Te kwestie będą negocjowane indywidualnie z każdym partnerem — zapowiada Leszek Stypułkowski.


…za płoty
W 2007 r. firma miała 172,6 mln zł sprzedaży (wobec 176,2 mln zł rok temu), 11,9 mln zł zysku operacyjnego (2 mln zł) i 7,2 mln zł zysku netto (1,5 mln zł). Na zeszłorocznym zysku netto zaważyły wydarzenia jednorazowe, związane głównie ze sprzedażą nieruchomości w Gdyni (14,2 mln zł zysku).

— Najbardziej cieszy mnie poprawa rentowności sprzedaży i uporządkowanie portfela aktywów — podkreśla Leszek Stypułowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wilbo ma trzy kroki do celu