Windą do nieba

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-03-23 00:00

Pierwsza winda osobowa w domu towarowym miała przyciągnąć klientów. Stała się początkiem rewolucji zmieniającej na

Pierwsza winda osobowa w domu towarowym miała przyciągnąć klientów. Stała się początkiem rewolucji zmieniającej na

dobre obraz wielkich miast.

Większość opowieści o wynalazkach można zacząć od słów „już starożytni…”. Nie inaczej z windami. W Koloseum działały urządzenia dźwigowe transportujące arenę gladiatorów. W połowie XVIII w. Ludwik XV zamówił do Wersalu windę z przeciwwagą. Wszystkie te wynalazki miały dwie wady. Napęd — siła zwierząt, jak w konnych wyciągach w kopalniach. Druga wada — bezpieczeństwo. Zerwanie się liny oznaczało dla pasażerów śmierć.

Silnik i hamulec

Pierwszy problem rozwiązało wynalezienie maszyny parowej. Drugi rozwiązał w połowie XIX w. amerykański inżynier Elisha Graves Otis. Hamulec — resor, do którego mocowano linę i mechanizm zapadkowy w prowadnicach — Otis wynalazł w 1852 r. Windy z tym mechanizmem wciąż nie budziły zaufania i potrzebna była akcja promocyjna. Otis taką akcję wymyślił — mrożący krew w żyłach pokaz.

W nowojorskiej sali wystawowej Crystal Palace zainstalował swoją windę, po czym wjechał nią na maksymalną wysokość i siekierą przeciął podtrzymującą ją linę (fot. u góry). Publiczność zamarła, winda zaczęła spadać, ale po chwili zadziałał wymyślony przez Otisa mechanizm bezpieczeństwa. Jego triumfalny okrzyk „All safe” (pełne bezpieczeństwo), był dobitnym potwierdzeniem sukcesu nowego wynalazku. Nie wiemy, czy zgromadzeni wiwatowali. Wiemy, że wkrótce ruszyła fala zamówień. I nie tylko.

Miasta rosną

Pierwsza osobowa winda Otisa z napędem parowym została oddana do użytku 23 marca 1857 r. w nowojorskim czteropiętrowym domu handlowym E.V. Houghwota. Po 15 latach w amerykańskich budynkach jeździło około 2 tys. wind Otisa.

Brak wind był jedną z głównych barier konstrukcyjnych przy budowie wysokich domów. Konstruktorzy skądinąd słusznie zakładali, że lokatorom nie będzie się chciało wspinać wyżej niż na czwarte -piąte piętro. Takie były też najwyższe domy w ówczesnych miastach (oczywiście z wyłączeniem wież kościelnych). Wynalazek Otisa sprawił, że miasta wystrzeliły w górę — przełom XIX i XX w. to narodziny trwającej do dziś ery drapaczy chmur. Pierwszy, który został określany tym mianem — budynek Home Insurance w Chicago miał aż dziesięć pięter. Centrum finansowe Tajpej ma 101 kondygnacji i ponad 500 m wysokości. Winda jeździ tam z prędkością ponad 60 km/godz. do góry (w dół prawie o połowę wolniej). Pierwsza winda z nowojorskiego domu towarowego pokonywała metr w pięć sekund (0,7 km/godz.). Stary Elisha Otis nie mógł marzyć, że dzięki jego wynalazkowi windy będą woziły nas tak szybko. I tak wysoko.