Wszystko pod kontrolą

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2006-11-29 00:00

Gospodarka wyhamuje, a stopy wzrosną. Oba procesy przebiegną jednak łagodnie.

Żaden z ekonomistów, z którymi rozmawialiśmy, nie przewiduje zmiany stóp procentowych — ani podczas kończącego się dziś posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej (RPP), ani podczas grudniowego. Niektórzy, choć pozostają w mniejszości, są zdania, że RPP nie zmieni parametrów polityki pieniężnej w całym nadchodzącym roku.

— Mimo silnych tendencji wzrostowych w gospodarce nie dostrzegamy związanych z nimi zagrożeń dla średnioterminowych perspektyw inflacji. Wprawdzie wzrośnie ona w przyszłym roku, być może nawet powyżej celu NBP, ale pod wpływem czynników niezależnych od polityki RPP, np. ze względu na wzrost cen żywności wywołany suszą. W pozostałych kategoriach, mimo coraz silniejszego popytu, nie ma oznak presji inflacyjnej, więc może obejdzie się bez konieczności podnoszenia stóp — uważa Piotr Bujak z BZ WBK.

Większość ekonomistów spodziewa się jednak podwyżek, najczęściej dwóch, po 25 pkt.

— Będą to raczej ruchy kosmetyczne, które będą miały na celu utrzymanie kontroli nad oczekiwaniami inflacyjnymi. Nastąpią zapewne w momencie, gdy inflacja zbliży się do 2,5 proc. — uważa Marcin Mróz z Fortis Banku.

Indeksy cen pozostają na razie nieczułe na ożywioną gospodarkę. Ekonomiści spodziewają się, że w III kwartale dynamika PKB przekroczyła 5,5 proc. Jednak już IV kwartał powinien pokazać lekkie wyhamowanie. Ekonomiści spodziewają się, że będzie ono kontynuowane w 2007 r.

— Spodziewam się utrzymania wysokiej dynamiki inwestycji. Na wzrost gospodarczy pozytywny wpływ wywrze spożycie indywidualne. Jednak gospodarce trudno będzie utrzymać wysokie tempo z tego roku, bo jej rozwój nastąpi z wyższego poziomu. Jednak spowolnienie będzie nieznaczne —uważa Dariusz Winek z Banku Gospodarki Żywnościowej.

Szybko rozwijająca się gospodarka spowoduje wzrost zapotrzebowania na import. W związku z tym trzeba się liczyć z negatywnym wpływem eksportu netto na wzrost gospodarczy. Mówiąc inaczej: eksport zamiast dodawać wzrostu — będzie go ujmował. Nie znaczy to jednak, że w eksporcie wydarzy się coś złego.

— Nominalnie eksport będzie szybko rósł. To on będzie ciągnął produkcję — uspokaja Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium.