Wyroki zamiast dróg

Tomasz Sommer
27-06-2011, 00:00

Dzisiaj sfinalizuje się odstąpienie przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) od umowy z konsorcjum COVEC. Do polskiej opinii publicznej dotarła prosta informacja: źli Chińczycy porzucili budowę odcinka A2, gdy urzędnicy GDDKiA zabrali się do piętnowania nieprawidłowości.

Trzeba jednak pamiętać, że chińskie konsorcjum to kolejna już firma, która woli narazić się na zapłatę wysokich odszkodowań, niż dalej współpracować z GDDKiA. W grudniu 2009 r. rozwiązano umowę z Alpine Bau, a w lutym br. umowę wypowiedziało konsorcjum z udziałem grupy NDI, uzasadniając to notorycznym naruszaniem jej zapisów przez urzędników. W sądach toczy się niejeden spór z powództwa

firm, żądających od

GDDKiA wielomilionowych

kwot. Oczywiście, można przyjąć, że to urzędnicy tak kontrolują podejrzanych przedsiębiorców, iż pozostaje im jedynie ucieczka. Jednak zupełnie inne głosy docierają ze strony wykonawców: GDDKiA nie jest skłonna do żadnych negocjacji, nie wykazuje elastyczności przy konstruowaniu umów, zamiast partnerstwa woli zarządzanie militarne i stosowanie sankcji za niewykonywanie rozkazów.

Obowiązkiem firm jest realizować inwestycje, a obowiązkiem urzędników dopilnować ich realizacji. Na razie wygląda na to, że zamiast terminowo ukończonych autostrad i ekspresówek będziemy mieli nawał spraw w sądach. Ale GDDKiA nie musi się martwić — i tak zapłaci podatnik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Sommer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyroki zamiast dróg