Z piątą władzą jest tak, jak z modną knajpą

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2013-09-11 00:00

Internet to wciąż nowość. Ludzie dopiero uczą się po nim spacerować, pomijać pewne informacje i koncentrować się na innych — uważa prof. William H. Dutton, dyrektor Oxford Internet Institute na Uniwersytecie Oksfordzkim

Przeżyliśmy już bańkę internetową, wybuch mediów społecznościowych, trwa smartfonowy szał. Czy to koniec rewolucji w sieci? Mamy już kolej XXI wieku?

CYFROWA PRZEPAŚĆ: Tylko 2 z 7 miliardów ludzi korzysta z internetu. Jednak nawet wśród tych 2 miliardów są wyraźne podziały — uważa prof. William H. Dutton.
 [FOT. ARC]
CYFROWA PRZEPAŚĆ: Tylko 2 z 7 miliardów ludzi korzysta z internetu. Jednak nawet wśród tych 2 miliardów są wyraźne podziały — uważa prof. William H. Dutton. [FOT. ARC]
None
None

Absolutnie nie. To wieczna nadzieja wielu, że innowacja się zatrzyma, że technologia osiądzie w stanie równowagi. Eksplozja popularności mediów społecznościowych zapewne przeminie wokół poszczególnych produktów i usług, ale w ich miejsce wejdą nowe. I po raz kolejny będą zmieniać warunki gry. Tempo innowacji nie spadnie i będzie nadal dramatyczne.

Co w tej gorączce rozgrzeje się najszybciej?

W kolejce są koncepcje i zjawiska, które świetnie znamy: 4G, komunikowanie się przedmiotów przez internet, sieć semantyczna, rozpoznawanie twarzy. A po nich przyjdą następne.

I to wszystko w kręgu „piątej władzy”, bo takim mianem określa pan media społecznościowe. Czy fakt, że ta władza jest non stop szpiegowana przez agencje rządowe z wielu krajów, nie ujmuje jej mocy?

Można tworzyć własne sieci, lepiej chronione przed zakusami rządowego nadzoru. Jednak istnieje realne ryzyko, że działania rządów i firm, uderzające w prywatność użytkowników sieci, ochłodzą zapał internautów. Anonimowość jest według mnie krytycznym warunkiem do wolności wypowiedzi.

Wolności wypowiedzi terrorystów.

Rządowy nadzór nad internetową masą nie będzie użyteczny przy walce z terroryzmem, jedynie podminuje zaufanie do internetu jako medium dla wolności wyszukiwania i wypowiedzi. To niewłaściwe regulacje stanowią największe zagrożenie dla sieci.

Mody nie są problemem? Apple nie jest już trendy w USA i Wielkiej Brytanii. Facebook z Twitterem będą następni?

Każdy z branży powinien martwić się trendami i modami w świecie online. Jeśli Facebook i Twitter są teraz na topie, to świetnie dla nich, ale mody mogą się zmienić. To jak ze świetnymi restauracjami, które po jakimś czasie świecą pustkami. Dzieje się to po tym, jak odnoszą one biznesowy sukces i nagle zapełniają się masą ludzi. Wtedy tzw. cool people, bywalcy, którzy je wypromowali, opuszczają ją.

Pójdą gdzie indziej, a za nimi coraz większa masa. Czy wobec faktu, że w naszym otoczeniu starzy i młodzi używają sieci równie często jak telefonów, pojęcie cyfrowego wykluczenia trafi na śmietnik historii?

Od kiedy pojawiły się pierwsze komputery osobiste, a ja zająłem się podziałami w świecie cyfrowym, na okrągło słyszę, że zasypanie cyfrowej przepaści to kwestia czasu. Popatrzmy na sprawę globalnie — tylko 2 z 7 miliardów ludzi korzysta z internetu. Jednak nawet wśród tych 2 miliardów są wyraźne podziały. Ci z tabletem, smartfonem, czytnikiem i dwoma komputerami są następną generacją użytkowników, krok przed osobami mającymi tylko komputer czy smartfon. Dużo przed tymi z przedmieść, gdzie prędkość przesyłu danych jest niska.

I tak już pozostanie?

Mam nadzieję, że kolejne 2 miliardy ludzi będzie korzystało z sieci do końca 2023 r. Ale to nie zasypie podziału na rozwinięty i rozwijający się świat. W tej pierwszej części globu trudno już być wykluczonym z cyfrowej rzeczywistości. Rozbawiło mnie znalezione w sieci moje zdjęcie z lat 50., gdy chodziłem do podstawówki. Nie ja je tam wrzuciłem, nie ja je otagowałem, ale jestem online, razem z resztą świata, także tą cyfrowo pasywną.

Ci cyfrowo aktywni, a nawet nadaktywni, sugerują, że internet w swoim głównym nurcie płynie na mieliznę. Nicolas G. Carr pisze, że surfowanie po sieci to jazda superpociągiem po przedmieściach Pekinu. W pół godziny przejeżdżasz 100 km, świat za oknem miga na tyle szybko, że dominujące wrażenie z jazdy to dekolt młodej Azjatki siedzącej naprzeciwko.

Carr to bardzo mądry facet, to nie jest postać, którą można łatwo rozproszyć. Ale on, i nie tylko, sądzi, że inne osoby nie potrafią poradzić sobie ze strumieniem otaczających ich informacji, podczas gdy on sam daje radę.

Jest mądry.

Jest i oczywiście są osoby wypadające z rytmu poprzez nałogowe sprawdzanie mejla czy szukanie bodźców z internetu. Niektórzy dobrze funkcjonują z nosem w książce, a nie z palcami na klawiaturze. Jednak nauczyciele potwierdzają, że używanie komputerów i sieci w szkole pozwala uczniom lepiej skoncentrować się na zadaniu. Podłącza ich do źródła dodatkowej energii.

Zgoda, jednak uczniowie mają zadania, reżim nauczyciela. To pomaga porządkować i odsiewać cyfrowy chaos.

Gdy otworzymy drzwi naszego domostwa, od razu jesteśmy zalewani masą informacji z ulicy. Niemożliwe jest, żebyśmy w trakcie drogi do stacji metra wszystko przetworzyli i analizowali. Ale wychodzimy i mamy zakodowany w głowach cel spaceru, realizujemy kroki potrzebne do osiągnięcia celu — to jest priorytet. Umiemy koncentrować się na tym, czego potrzebujemy i co wiemy. Media społecznościowe, jak i internet w ogóle, to wciąż nowość. Ludzie dopiero uczą się po nim spacerować, pomijać pewne informacje i koncentrować się na innych. Z czasem, gdy internet będzie jeszcze głębiej wchodził w codzienne życie, proces poznawczy w cyfrowym świecie będzie bardziej wyrafinowany i zautomatyzowany. Niczym spacer na stację metra.

Europejskie Forum Nowych Idei

William H. Dutton weźmie udział w Europejskim Forum Nowych Idei, które odbędzie się w Sopocie 25-27 września. Więcej informacji na www.efni.pl