Z telewizorem, ale bez DVD

Maria Trepińska
16-03-2006, 00:00

Józef Jędruch nie może liczyć na luksusy w celi. Telewizor dostanie, ale DVD to już — według sądu — „niebezpieczny precedens”.

Na wczorajszej rozprawie pojawili się wszyscy oskarżeni w tzw. aferze Konsorcjum Finansowo-Inwestycyjnego (KFI) Colloseum, z Józefem Jędruchem na czele. Zasłynął on z handlu wierzytelnościami oraz z przejmowania hut, od dwóch lat przebywa w śląskim areszcie. Na ostatnim posiedzeniu sądu jego obrońca wnioskował o możliwość dostarczenia do celi Jędrucha telewizora i odtwarzacza DVD.

— Byłby to niebezpieczny precedens, dlatego sąd nie wyraził zgody na posiadanie DVD przez oskarżonego — mówił Robert Kirejew, sędzia przewodniczący.

Tomasz Klukowski, adwokat Jędrucha, zapowiedział zaskarżenie decyzji sądu. Jego zdaniem, DVD jest potrzebne, aby jego klient mógł się zapoznać z dowodami w sprawie, która liczy 200 tomów i tyle samo załączników.

Prawne potyczki

Sędzia Kirejew przekazał mecenasowi Klukowskiemu do wglądu kserokopię wykazu dowodów rzeczowych, które znajdują się w aktach sprawy, oraz zestawienie weksli przechowywanych w NBP. Na następnej rozprawie 22 marca ma on wskazać, z którymi dokumentami chce się zapoznać Józef Jędruch, oskarżony m.in. o wyłudzenie 345 mln zł z Będzińskiego Zakładu Elektroenergetycznego (BZE).

— Poprosiliśmy o ksero tych dokumentów, ale sąd uznał, że mamy zapłacić za nie 22 tys. zł. W związku z tym, że prokuratura zabezpieczyła majątek Jędrucha na poczet kary, mój klient nie ma środków na ten cel — twierdzi mecenas Klukowski.

Przypomnijmy, że prokuratura położyła rękę na aktywach wartych 10 mln zł (dwa samoloty, nieruchomości, auta).

Tylko bałagan?

Wczoraj też kontynuowane były przesłuchania Krzysztofa Ł., byłego dyrektora finansowego Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). Jest on oskarżany o to, że poświadczał w dokumentach nieprawdę, czym miał doprowadzić do szkody na rzecz PSE rzędu 185 mln zł (poprzez podpisanie niekorzystnych umów z KFI na odzyskiwanie wierzytelności od Będzińskiego Zakładu Elektroenergetycznego na rzecz PSE). Z akt sprawy wynika, że „bez wystawionych przez Krzysztofa Ł., zawiadomień cesji wierzytelności, nie byłoby możliwe wyłudzenie z BZE pieniędzy przez KFI”. Obrońca Romana N., dyrektora finansowego BZE, pytał Krzysztofa Ł. m.in., jak było ustalane saldo rozliczeń między PSE i BZE, a ten odpowiedział, że w księgowości sieciowej spółki panował rozgardiasz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Z telewizorem, ale bez DVD