Za Odrą tracą parę

Rafał Białkowski
opublikowano: 2010-01-20 00:00

Indeks ZEW, obrazujący prognozy dla gospodarki Niemiec, pikuje. Polscy eksporterzy nie powinni jednak się bać.

Indeks ZEW, obrazujący prognozy dla gospodarki Niemiec, pikuje. Polscy eksporterzy nie powinni jednak się bać.

Optymizm niemieckich analityków maleje z miesiąca na miesiąc. Z najnowszych danych instytutu ZEW wynika, że w styczniu wskaźnik prognoz dotyczących sytuacji Niemiec, największej gospodarki Starego Kontynentu, na najbliższych sześć miesięcy spadł do 47,2 pkt., wobec 50,4 pkt miesiąc wcześniej.

— Dane są niepokojące. To już czwarty miesiąc z rzędu spadku — ocenia Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.

To skutek m.in. przewidywanej stagnacji gospodarki w czwartym kwartale (po wzroście w trzecim), spadku popytu wewnętrznego (z powodu wygaśnięcia rządowych pakietów stymulacyjnych) oraz rosnącego bezrobocia.

— Nadal znajdujemy się w poważnej i bezprecedensowej sytuacji gospodarczej — mówi Wolfgang Schaeuble, minister finansów Niemiec.

Jego zdaniem, w tym oraz przyszłym roku należy liczyć się ze wzrostem bezrobocia, choć jest nadzieja, że nie będzie on bardzo dramatyczny. Zdaniem rządu, w tym roku bez pracy może być nawet 3,7 mln Niemców.

Monika Kurtek uważa, że jeśli wskaźniki wyprzedzające nadal będą słabe, ożywienie w niemieckiej gospodarce będzie bardzo powolne. To może oznaczać problemy dla polskich eksporterów, dla których Niemcy są największym rynkiem zbytu. Trafia tam ponad 25 proc. polskiego eksportu. Ekonomiści jednak uspokajają.

— Eksporterzy nie powinni się obawiać. Sytuacja w Niemczech jest lepsza niż przed rokiem, ponadto dzięki tanim produktom nadal jesteśmy konkurencyjni — uważa Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

Potwierdzają to przedsiębiorcy.

— W czwartym kwartale zaczęły pojawiać się sygnały, że sytuacja w eksporcie do Niemiec poprawi się. Wśród eksporterów panuje też lepsza atmosfera, choć na razie nie widać poprawy w wynikach — mówi Marek Moczulski, niezależny doradca i były prezes Mieszka.

Krystyna Szczepkowska, rzeczniczka Indykpolu, przyznaje, że choć miniony rok był dobry dla eksporterów drobiu, to z powodu kryzysu zmniejszył się popyt na wyroby luksusowe.

— Polski drób ma jednak ugruntowaną pozycję na rynku europejskim. Charakteryzuje się dobrą jakością i jest konkurencyjny cenowo. Nasze prognozy są więc optymistyczne — zapewnia Krystyna Szczepkowska.

Rafał Białkowski