Zamieszanie wokół Rafinerii Gdańskiej

Paweł Janas
20-03-2003, 00:00

Wczorajszy dzień zaowocował serią informacji o możliwym unieważnieniu przetargu na zakup Rafinerii Gdańskiej. Choć sprawa nie jest do końca jasna, specjaliści twierdzą, że to prawdopodobny scenariusz.

We wtorek Rada Ministrów miała odrzucić ofertę konsorcjum Rotch Energy-PKN Orlen na zakup pakietu 75 proc. akcji Rafinerii Gdańskiej (RG). Wiadomość taką podał Jan Ryszard Kurylczyk, wojewoda pomorski.

— Nie było takiego punktu obrad — poinformował tymczasem Michał Tober, rzecznik rządu.

Po południu rzecznik wojewody pomorskiego wydał oświadczenie, że Jan Ryszard Kurylczyk mówił o możliwościach, a nie „o zaistniałym fakcie”. Analitycy i specjaliści są jednak przekonani, że w wypowiedzi wojewody „coś rzeczywiście może być na rzeczy”.

Rynek przyjął te sprzeczne informacje z mieszanymi odczuciami.

— Projekt miał być zamknięty już dość dawno. Gdyby ta informacja okazała się prawdziwa, nie zdziwiłbym się, choć nie przypuszczam, że decyzję już podjęto. Warto przypomnieć, że musiałaby ona zapaść trzystopniowo. Najpierw musi ją podjąć zarząd Nafty Polskiej (NP), potem zaakceptować WZA, czyli minister skarbu, dopiero wtedy minister rekomenduje rozwiązanie Radzie Ministrów. Ta może je przyjąć lub odrzucić — wyjaśnia Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu w gabinecie Leszka Millera.

Możliwością unieważnienia przetargu nie jest też zdziwiony Wiesław Walendziak, przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu.

— Nie będę komentował pogłosek, jednakże unieważnienie przetargu na Gdańsk, połączone z dyskusją o utworzeniu z Rafinerii Gdańskiej Grupy Kapitałowej Lotos, byłoby logicznym finałem procesu prywatyzacji. Całe zamieszanie wokół tej sprawy wskazuje, że rząd nie ma jasno zdefiniowanej polityki, a ostateczne decyzje są wynikiem konfliktów i roszczeń poszczególnych grup interesów — twierdzi były minister skarbu.

Przedstawiciele PKN Orlen wątpią, by Rada Ministrów podjęła już konkretne decyzje.

— Informacje te należy traktować jako element lobbingu niektórych środowisk gdańskich — mówi Zbigniew Wróbel, prezes PKN Orlen.

Wiadomo bowiem, że od wielu miesięcy zarząd RG walczy o uzyskanie poparcia decydentów dla własnej koncepcji tworzenia konkurencyjnego do Orlenu koncernu. Co ciekawe, szefowie rafinerii nie chcą komentować słów wojewody pomorskiego.

— Liczę, że rząd podejmie szybko decyzje, które będą służyć dalszemu rozwojowi rafinerii — mówi Paweł Olechnowicz, szef RG.

Zaskoczony wydaje się natomiast brytyjski Rotch Energy, który już od dwóch lat bezowocnie stara się o wejście do rafinerii.

— Rotch Energy nie otrzymał dotychczas żadnego oficjalnego stanowiska uprawnionych organów i instytucji w kwestii zmiany sposobu prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej i swojego udziału w tym procesie. W przypadku potwierdzenia się informacji o niespodziewanej i niekorzystnej dla Rotch Energy zmianie scenariusza prywatyzacji podejmiemy odpowiednie, zgodne z posiadanymi umowami i gwarancjami, kroki prawne — mówi Malwina Kiepiel, odpowiedzialna za kontakty z mediami z ramienia Rotch Energy.

Według nieoficjalnych informacji, szanse Rotcha na dalszy udział w grze maleją jednak niemal z dnia na dzień. W branży mówi się, że w ostatnich tygodniach Brytyjczycy nie byli zapraszani na konsultacje, na których obecni byli przedstawiciele Nafty Polskiej, resortu skarbu oraz partnera we wspólnym konsorcjum, czyli PKN Orlen. Według nieoficjalnych informacji, na niewiele zdadzą się dyplomatyczne interwencje władz brytyjskich. Zwłaszcza że wraz ze zbliżającą się wojną w Iraku rząd Wielkiej Brytanii ma ważniejsze problemy na głowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zamieszanie wokół Rafinerii Gdańskiej