Zastrajkuje największy krajowy przewoźnik

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2015-06-16 00:00

Przewozom Regionalnym nie udało się skłonić marszałków do podpisania 5-letnich kontraktów. Spróbują związkowcy.

Za dwa tygodnie wakacje. Rozpoczną się strajkiem na kolei. W nocy 29 czerwca zatrzymane zostaną pociągi największego krajowego przewoźnika, czyli należącej do samorządów marszałkowskich spółki Przewozy Regionalne. Leszek Mietek, szef Związku Maszynistów Kolejowych, zapowiada strajk bezterminowy.

BOLESNY WYBÓR:
BOLESNY WYBÓR:
Tomasz Pasikowski, prezes Przewozów Regionalnych, uważa, że alternatywą dla restrukturyzacji kolejowej spółki z pomocą państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu jest upadłość.
Marek Wiśniewski

Kolejarze protestują przeciwko tworzeniu przez samorządy konkurencyjnych spółek i domagają się paktu gwarancji pracowniczych. Są one jednak możliwe tylko wtedy, gdy zarząd spółki porozumie się z marszałkami i podpisze 5-letnie kontrakty na świadczenie usług. Rozmowy idą jednak jak po grudzie, mimo że w dialog z samorządowcami zaangażowała się także Maria Wasiak, minister infrastruktury, oraz Sławomir Żałobka, jej zastępca. Czy strajk pomoże spółce w przekonaniu samorządów?

Zbieranie głosów

— Jesteśmy w stałym kontakcie ze stroną społeczną i mam nadzieję, że do strajku nie dojdzie. Strajk to przecież ostateczność — mówi Tomasz Pasikowski, prezes Przewozów Regionalnych.

Podobnie jak związkowcom, zależy mu jednak na szybkim porozumieniu z samorządami marszałkowskimi i podpisaniu 5-letnich umów na świadczenie usług. To warunek konieczny, by Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) dokapitalizowała spółkę 770 mln zł, które zostaną przeznaczone m.in. na spłatę 600 mln zł historycznych długów oraz program dobrowolnych odejść 1,5-2,2 tys. pracowników.

— Na razie mamy podpisane porozumienie na Lubelszczyźnie oraz parafowane umowy w Wielkopolsce i Świętokrzyskiem. Finalizujemy uzgodnienia na Opolszczyźnie oraz w Zachodniopomorskiem — twierdzi Tomasz Pasikowski.

Zapewnia, że do końca czerwca spółka ma szansę podpisać umowy z marszałkami reprezentującymii około 70 proc. udziałów Przewozów Regionalnych (wraz z Mazowszem, mającym najwięcej udziałów, ale nie korzystającym z usług).

— Formalnie wystarczy to do przeprowadzenia dokapitalizowania,ale by faktycznie restrukturyzacja miała sens, konieczne jest porozumienie ze wszystkimi samorządami. W przeciwnym razie za rok czy dwa znów z częścią marszałków będziemy dyskutować o zakresie świadczonych usług. To znacznie utrudni kompleksową restrukturyzację — uważa Tomasz Pasikowski.

Zgody na 5-letnie kontrakty wciąż nie chcą wydać samorządy Dolnego Śląska, Małopolski i Łódzkiego, które starają się rozwijać własne spółki. Ich działania piętnują związkowcy.

„Przez celowe działania większości marszałków, przy bierności rządu, wszyscy, tak jak kiedyś pracownicy Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych, a obecnie oddziałów dolnośląskiego, łódzkiego i małopolskiego, stracimy miejsca pracy” — napisali szefowie związków kolejowych, wzywając do strajku.

Alternatywą — bankructwo

Tomasz Pasikowski nie ma alternatywnego planu na wypadek braku akceptacji umów przez samorządy.

— Obecny plan restrukturyzacji jest jedyny. Alternatywą może być tylko restrukturyzacja przez upadłość. Zezwalająca na nią ustawa jest rozpatrywana w Sejmie, jest to najgorsze rozwiązanie dla spółki oraz pasażerów — twierdzi Tomasz Pasikowski. Przeciwko ustawie będą protestować pracownicy. Zdaniem Tomasza Pasikowskiego, jeśli marszałkowie nie zgodzą się na kilkuletnie kontrakty, w długim okresie spółka nie przetrwa.

— Nakręca się spirala zadłużenia. Co prawda głównymi wierzycielami mamy podpisane ugody, które realizujemy, ale nasze zadłużenie nadal rośnie. W przyszłym roku przypada także skumulowana spłata 160 mln zł zobowiązań zapisanych w ugodzie z PKP Polskimi Liniami Kolejowymi, jeśli więc nie uda się nam przeprowadzić restrukturyzacji, będziemy zmuszeni ją renegocjować. Pamiętajmy, że nasi wierzyciele działają jako spółki prawa handlowego, muszą zachowywać się rynkowo — mówi Tomasz Pasikowski.

Obecnie wierzyciele, licząc, że Przewozy Regionalne dostaną wsparcie z ARP, są skłonni do ugody i czekania na zapłatę, jeśli jednak realizacja planu naprawczego spali na panewce, mogą upomnieć się o należności. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Zdecyduje Bruksela

JAKUB MAJEWSKI

prezes Fundacji ProKolej

Rozumiem postulat związkowy dotyczący tego, by nie tworzyć samorządowych spółek, które mają monopol na lokalny transport pasażerów. Jednocześnie nie możemy sankcjonować wymuszania strajkiem podobnego monopolu na 5-letnie kontrakty dla Przewozów Regionalnych. Trzeba także podkreślić, że program naprawczy spółki będzie opiniować Komisja Europejska, która może zanegować bezprzetargowe umowy, dążąc do otwarcia rynku na konkurencję.