Zbędna nadregulacja

MARCIN ROSZKOWSKI prezes Instytutu Jagiellońskiego
18-11-2013, 00:00

Rynek finansowy

Jeżeli państwo chce regulować jakiś sektor gospodarki, naturalne jest pytanie, czemu ma to służyć i czy rzeczywiście jest niezbędne. Zwłaszcza gdy chce ograniczyć prawa rynku, np. regulując ceny czy marże. To daleko idąca ingerencja, która powinna być stosowana jak najrzadziej, szczególnie jeśli może zaszkodzić konsumentom.

Pod hasłem ochrony Polaków politycy właśnie zamierzają uregulować branżę pożyczek pozabankowych.

Brzmi to chwytliwie: nie wolno zarabiać więcej niż 30 proc. wartości pożyczki w skali roku. Ale nikt nie pokusił się o analizę skutków takiej decyzji. W przypadku małych kwot pożyczanych na krótki okres biznes przestanie się opłacać.

W efekcie legalnie działające firmy zamkną się i zwolnią ludzi, a ich miejsce zajmie szara strefa. Czy Polaków uchroni się przed oszustami? Wręcz przeciwnie, wykluczeni z sektora bankowego zostaną wepchnięci w ich objęcia. Tak dzieje się często, gdy populistyczne hasła biorą górę nad ekonomiczną analizą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARCIN ROSZKOWSKI prezes Instytutu Jagiellońskiego

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zbędna nadregulacja