AVE dla polskich kolei. Hiszpanie pomogą nam zbudować superszybkie tory. Mają doświadczenie.
Rozpędzają się prace nad kolejami dużych prędkości. Działa już rada naukowa przy PKP Polskie Linie Kolejowe (PKP PLK) i międzyresortowy zespół ds. kolei dużych prędkości (KDP). Do maja ma powstać zarys programu budowy tras, po których pociągi będą jeździły 300 km/h i więcej.
Zanim maszyniści dodadzą gazu, minie trochę czasu. Ministerstwo Infrastruktury z budową szybkich linii celuje w rok 2014. Wcześniej trzeba wytyczyć szlaki i wykupić grunty.
Pomóc mają Hiszpanie. W następny poniedziałek przyjedzie do Warszawy szef tamtejszej infrastruktury kolejowej.
— Planujemy podpisanie umowy o współpracy — mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP PLK.
Z naszych informacji wynika, że Hiszpanie zaoferują wiedzę o budowie linii wysokich prędkości, szkolenia dla polskich pracowników oraz pomoc przy przygotowaniu inwestycji.
Jest się od kogo uczyć. Hiszpanie mają ponad 1 tys. km kolei AVE (Alta Velocidad EspaĖola, czyli hiszpańska wysoka prędkość), po których jeżdżą superekspresy, a do 2020 r. chcą zbudować 10 tys. km. Chcą mieć lepiej rozbudowaną sieć szybkich pociągów niż Francja z TGV czy Japonia z Shinkansenem.
Nie są to czcze przechwałki. Na budowę pierwszej linii z Barcelony do Sewilli zdecydowali się w 1986 r. Sześć lat później 471 km torów było gotowe. Przejazd skrócił się z 6 do 2 godz. 20 min. Po przerwie ruszyła budowa kolejnych tras. Niedługo hiszpańska sieć połączy się z TGV. W 2009 r. gotowa ma być linia LGV Perpignan — Figueras. Przejazd z Paryża do Barcelony skróci się z 8 godz. 21 min do 5 godz. 35 min, a na krótszej trasie Paryż — Figueras — Madryt zajmie 3,5 godz. zamiast 9 godz. 12 min.
— W większości państw europejskich istnieją systemy kolei wysokich prędkości, połączymy się z nimi np. poprzez linię z Warszawy do Berlina. Nawet w USA, gdzie kolejowy transport pasażerski odgrywa marginalną rolę, są projekty budowy kolei magnetycznej — wyjaśnia Katarzyna Piliszek, analityk w Roland Berger Strategy Consultants.
Jeśli pociągi mają konkurować z liniami lotniczymi, muszą ostro przyspieszyć.
— Koleje wysokich prędkości mogą wygrać rywalizację, bo mają dworce w centrach miast. Lotniska są na obrzeżach — podkreśla Katarzyna Piliszek.
W Polsce szybka kolej miałaby początek w Warszawie, skąd biegłaby do Łodzi i dalej na Poznań i Wrocław. Zdaniem Katarzyny Piliszek, trasa jest nieźle pomyślana.
— Zostanie wyeliminowane jedno z najsłabszych ogniw transportu kolejowego, jakim jest połączenie Warszawa — Wrocław. Takie rozwiązanie pozwoli też na skrócenie połączeń między innymi miastami, np. Krakowa czy Katowic z Poznaniem i Szczecinem — podsumowuje analityk Roland Berger Strategy Consultants