Niemrawy początek ubiegłego tygodnia można tłumaczyć dniem wolnym w USA i Wielkiej Brytanii (Memorial Day). Tamtejsze instytucje nie tylko generują sporo obrotów na GPW, ale również anglosaskie indeksy są z reguły drogowskazem dla krajowych graczy. Stąd poniedziałkowy marazm i ledwie 536 mln zł obrotów. Później było jednak równie nudno. WIG nawet nie zbliżył się do bariery 30 tys. pkt, a WIG20 pozostał w kanale 1800-1900 pkt.
Dryfowanie rynku trwa w najlepsze. 20 maja WIG20 wybił się powyżej 1900 pkt, ale szybka reakcja niedźwiedzi nie pozwoliła utrzymać bykom tej ważnej z technicznego punktu widzenia bazy. Cztery sesje później, w miniony wtorek, niedźwiedzie przegoniły WIG20 do 1775 pkt, łamiąc wsparcie na 1780 pkt. Kontra byczego bractwa była jednak natychmiastowa i na większe harce niedźwiedzi nie było szans. Inwestorzy nie doczekali się więc rozstrzygnięcia. Niskie obroty i konsolidacja pokazują, że dla coraz większej grupy uczestników rynku głównym zajęciem staje się wyczekiwanie.
Zmienność WIG20 w zeszłym tygodniu była najniższa od drugiej połowy sierpnia 2008 r. A był to czas, kiedy obligacje Lehman Brothers sprzedawano jako pierwszorzędny towar, a WIG20 oscylował wokół 2600 pkt. Również i tym razem może to być złudny spokój, czego przedsmak widzieliśmy pod koniec piątkowej sesji. Umiarkowanie dobre dane o polskim PKB w pierwszym kwartale pomogły złotemu i nie przeszkodziły w piątek rano giełdowym bykom.
W minionym tygodniu WIG20 stracił 0,67 proc., a szeroki rynek 0,06 proc. Dzięki kolejnym symptomom ożywienia w globalnej gospodarce (m.in. dane z Japonii i Indii) najmocniej zyskały indeksy firm paliwowych i chemicznych. Najbardziej pozytywnie zareagowały kursy takich cyklicznych spółek, jak Lotos (paliwa), Synthos (chemia), ACE (motoryzacja), Konsorcjum Stali (materiały budowlane) i SkyEurope (transport). Do skoku kursu lotniczego przewoźnika o 40 proc. przy rekordowych obrotach przyczyniły się jednak głównie dobre wyniki działań restrukturyzacyjnych. Apetyt inwestorów na ryzyko jest duży, bo spółka ma wciąż problemy z płynnością. To wpisuje się w obraz globalnego rynku, gdzie spada awersja do ryzyka. Ceny długoterminowych obligacji skarbowych największych gospodarek są najniższe od wielu miesięcy.
Adrian Boczkowski